To był trudny rok dla polskiego rynku kapitałowego i warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. I pewnie inaczej być nie mogło, bo giełda — nawet polska — nie może odrywać się od rzeczywistości gospodarczej. A jaka była ona w 2002 roku, każdy widział.
Jak w lustrze w giełdzie odbijały się więc wszystkie negatywne cechy polskiego biznesu. Pogarszająca się koniunktura, która owocowała spadkiem przychodów, wzrostem strat i gwałtownie rosnącą liczbą upadków i układów. Chore relacje między dużymi i małymi udziałowcami, na czym ci ostatni musieli przegrywać (zwłaszcza przy rekordowo wielu wyprowadzeniach spółek z GPW). Kreatywna księgowość, która kwitła całymi miesiącami, wprowadzając w błąd nawet największych i najbardziej wtajemniczonych inwestorów. No i niebezpieczne związki gospodarki z polityką, które czasem przebierały wręcz tragikomiczne rozmiary, zarówno w wielkich firmach kontrolowanych przez państwo, jak i w znaczących spółkach prywatnych. Gdyby jeszcze wszyscy nagrywali wszystkich, można by z tego zrobić wiele sensacyjnych gazet...
Te wszystkie bolączki pewnie byłyby do wytrzymania, gdyby giełda dostała w kończącym się roku zastrzyk świeżej krwi. Jednak i tego zabrakło. Firmy prywatne koncentrowały się na przetrwaniu, a nie poszukiwaniu nowego kapitału. A firmy państwowe — no cóż, ich właściciel myślał głównie o Skarbie Państwa, zamiast o przekształceniach własnościowych. Efektem było zaledwie kilka debiutów giełdowych i kilka emisji, które być może dojdą do skutku w przyszłym roku.
W tej sytuacji wypada się cieszyć, że inwestorzy, którzy pozostali wierni giełdzie, byli w stanie zarobić więcej niż na nawet najlepszych lokatach „antypodatkowych”. Najwięcej zyskali pewnie najodważniejsi, którzy grają na rynku instrumentów terminowych. Ale także fani akcji mogli być na plusie. Wystarczyło postawić na papiery firm średniej wielkości, mających dobry i odpowiednio promowany produkt. Nic dziwnego, że w czołówce inwestycji roku znalazły się akcje odzieżowego LPP, które zawojowało rynek młodzieżową marką Reserved, oraz papiery Unimilu, którego produktów przedstawiać ani rekomendować chyba nie trzeba. Nie dziwi też tegoroczny sukces Inter Groclinu, dostawcy zachodnich firm motoryzacyjnych, który w tym roku z sukcesem połączył siłę swoich produktów z widocznymi działaniami typu investor relations. Oczywiście faktem jest, że wszystkim firmom z czołówki rocznego rankingu pomagała także niska płynność akcji, ale tym ani spółki, ani giełda nie będą się raczej chwalić.
Co giełdę oraz inwestorów czeka w 2003 r.? Jedno jest pewne: łatwiej na pewno nie będzie. GPW już jakiś czas temu stała się miejscem dla profesjonalistów — graczy, dla których obracanie instrumentami finansowymi stanowi cel sam w sobie i podstawowe źródło dochodów. Amatorzy są tu przez starych wyjadaczy mile widziani tylko jako „prości dostawcy kapitału”, a kto chciałby świadomie odgrywać taką rolę?
Giełda czeka na poprawę koniunktury gospodarczej, czego oznaki widzi już nie tylko wicepremier Kołodko. GPW czeka też na akcje nowych spółek publicznych, zwłaszcza ze stajni resortu skarbu. Czy po okresie „badań i analiz” MSP przejdzie do czynów, okaże się pewnie dopiero w II półroczu, a decydować będzie głównie polityka, czyli przede wszystkim wynik referendum unijnego — najważniejszego wydarzenia krajowego przyszłego roku. W każdym razie można liczyć, że w ślad za prywatyzacyjnymi ofertami publicznymi pójdą przedsiębiorcy prywatni, a to mogłoby wprowadzić warszawski parkiet na naprawdę wysokie obroty.
Na koniec wypada wspomnieć o ładzie korporacyjnym. Krytycy lubią oponować, że to temat zastępczy, w dodatku narzucający na spółki dodatkowe, pozakodeksowe, obowiązki. „Puls Biznesu” popiera jednak tę krucjatę GPW. Kiedy zadbać o jakość zarządzania firmami, jeśli nie teraz, w okresie kiepskiej koniunktury i poszukiwania dróg wyjścia z kryzysu? Tylko podejmując takie działania teraz, można mieć nadzieję, że gdy już przyjdzie upragniona hossa, inwestorzy będą wreszcie mieli do czynienia z silną grupą publicznych blue chipów z prawdziwego zdarzenia. Czego Państwu i sobie bardzo życzymy.


