Giełdowe banki coraz chętniej dzielą się zyskiem

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2005-02-21 00:00

Poprawa rentowności i nadmiar kapitału sprawiają, że polskie banki hojnie podzielą się z akcjonariuszami zyskami za ubiegły rok. Dywidendę wypłaci osiem z czołowych dziewięciu banków na GPW (w dwóch poprzednich latach wypłacało pięć). Jeszcze bardziej efektownie wygląda wzrost stopy dywidendy (relacja wypłaty do wyceny rynkowej). W przypadku Banku Millennium, ING BSK (już zadeklarowały wartość dywidendy) oraz prawdopodobnie Pekao, Banku Handlowego i Banku BPH przekroczy ona 3,5 proc. To poziom nie notowany jeszcze na GPW. A premie mogłyby być jeszcze wyższe.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w polityce dywidendowej większości polskich banków panuje chaos. Jedynie w Pekao i Banku Handlowym widać jakąś logikę. W pierwszym przypadku spółka wypłaca ponad 80 proc. zysku, co w połączeniu z dość stabilną poprawą wyniku przekłada się na wzrost dywidendy na akcję. Także dywidenda za rok ubiegły powinna wzrosnąć. Zysk netto spółki przekroczy prawdopodobnie 1,3 mld zł, co w połączeniu z 80-proc. wypłatą (premia raczej nie spadnie, bo akcja kredytowa Pekao jest powolna, a współczynnik wypłacalności bardzo wysoki) może dać ponad 6 zł dywidendy na akcję. Handlowy, chcąc poprawiać rentowność kapitałów, musi znowu wypłacić cały zysk w dywidendzie. Po trzech kwartałach jest to 2,95 zł na akcję. BZ WBK dotychczas nie rozpieszczał. Jeśli utrzyma politykę 20-proc. premii, dywidenda na akcję nieznacznie przekroczy 1 zł, co da najniższą stopę wśród wszystkich rentownych banków. Prezes banku sygnalizował, że tym razem wypłata będzie wyższa. Nic dziwnego, skoro rok obfitował w wiele jednorazowych zysków BZ WBK. Dla rynku ważniejsze jest jednak, co dalej. Ten rok nie będzie już tak udany, a uzależnianie (procentowe) dywidendy od zysku wpływa na chwiejność wypłat (to samo dotyczy ING BSK).

Taka polityka na Zachodzie uważana jest za archaiczną. Inwestorzy znacznie bardziej ceniliby sobie może mniejszą, ale stopniowo rosnącą dywidendę na akcję plus ewentualną ekstradywidendę z jednorazowych zysków (w 2004 r. były udziałem także Banku Millennium i Banku BPH). Jeśli Bank BPH ponownie wypłaci 75 proc. zysku, pod względem stopy dywidendy zbliży się do Pekao, którego coraz mocniej naciska w walce o drugą pozycję w polskiej bankowości.

Po czterech latach do grona spółek wypłacających dywidendę powrócił Millennium, ale na powtórkę 0,28 zł na akcję przez wiele następnych lat nie można liczyć. Po dwóch latach strat dywidendę wypłacić może Kredyt Bank. Jej wartość będzie jednak niewielka, bo spółka ta dopiero została dokapitalizowana. Na dywidendę w końcu zdecydował się PKO BP. Jeszcze w prospekcie emisyjnym spółka proponowała 20-40 proc. z zysku. Dziś prezes Andrzej Podsiadło mówi o ponad 40 proc. Przy współczynniku wypłacalności sięgającym 17 proc. bankowy gigant mógłby pozwolić sobie na więcej. Tym bardziej że ewentualne 0,6 zł na akcję daje stopę dwukrotnie niższą niż w przypadku Pekao.

Ekscytując się wyższymi dywidendami, warto pamiętać, że inwestor musi od nich zapłacić podatek. To może zniechęcać do długoterminowego zaangażowania się w spółkę. Z drugiej strony pozostawienie zysku w banku osłabia zwrot z kapitałów, który zasadniczo wpływa na jego rynkową wycenę.