Ilu jest w Polsce biegłych znających się na finansach? Czterech. Dlatego oszuści nie muszą się martwić.
W Stanach Zjednoczonych Bernard Madoff w kilka miesięcy dostał karę 150 lat więzienia.
— W Polsce jego proces trwałby 150 lat. Prawo karne istnieje, ale niektórych grup nie obejmuje — uważa Tomasz Bujak ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Taki wniosek płynie z wczorajszego panelu "Jak ograniczyć przestępczość na rynku kapitałowym?", zorganizowanym przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF).
Sędziowie mało wiedzą…
Debatowano o tym, jak skutecznie ścigać przypadki wykorzystywania informacji poufnych oraz manipulacji. Wnioski są niewesołe. Podstawowy — problemem jest tryb ścigania przestępstw. Większość z nich kwalifikowana jest jako sprawy karne, tymczasem — zdaniem panelistów — lepsze efekty dałby tryb administracyjny.
— Efektem byłaby poprawa szybkości reakcji państwa — podkreśla Zbigniew Wrona, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.
— Prawo administracyjne jest szybsze, a ewentualna grzywna — bardziej dotkliwa — wtóruje mu prof. Lesław Gajek, zastępca przewodniczącego KNF.
Niemniej dotkliwy jest widoczny u sędziów, prokuratorów czy biegłych brak właściwego przygotowania.
— Świat finansów jest skomplikowany, więc trudno orzekać w związanych z nim sprawach bez właściwego przygotowania. Dobrze by było położyć większy nacisk na tworzenie w sądach wydziałów wyspecjalizowanych w kwestiach dotyczących przestępczości finansowej — uważa Lesław Gajek.
Podobnego zdania jest Tomasz Bujak. I ma dodatkowe propozycje. Przykładowo, takie organizacje jak SII mogłyby być wsparciem merytorycznym dla organów ścigania i dla sądownictwa.
— Jestem rozbawiony, kiedy widzę, jak mało spraw dotyczących rynku kapitałowego kończy się wymierzeniem kary. Albo kiedy słyszę, że biegłych wyspecjalizowanych w kwestiach finansowych jest w Polsce najwyżej czterech — wylicza Tomasz Bujak.
…a przestępcy mało płacą
Zdaniem Tomasz Bujaka, efektem jest poczucie bezkarności giełdowych przestępców.
— Warto zauważyć, że w Polsce trudno jest wskazać naprawdę znane nazwisko, skazane kiedykolwiek za przestępstwo finansowe. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych nie miałbym problemu ze wskazaniem nawet kilku nazwisk z górnej półki — podkreśla Tomasz Bujak.
Dla poczucia bezkarności kluczowa jest wartość grożącej przestępcom kary.
— Na osobę indywidualną możemy nałożyć maksymalne 200 tys. zł kary, a to za mało. Dla porównania — węgierskie instytucje nadzoru ukarały w ostatnich latach George’a Sorosa 1,6 mln EUR za naruszenie zasad rynku kapitałowego — przypomina Marcin Pachucki, dyrektor departamentu postępowań KNF.
Problemem jest też praktyka nakładania kar na spółkę, zamiast np. na członków zarządu, odpowiedzialnych za nieprzestrzeganie obowiązków informacyjnych.
— W ten sposób akcjonariusze płacą za błędy spółki podwójnie — uważa Lesław Gajek.