Giełdowy Bank Pocztowy

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2009-10-19 00:00

Bank Pocztowy otworzy nowe okienko — na giełdzie. Tak przetrze szlak dla głównego akcjonariusza.

Instytucja szybko się rozwija i potrzebuje szybko kapitału. Dlatego myśli o IPO

Bank Pocztowy otworzy nowe okienko — na giełdzie. Tak przetrze szlak dla głównego akcjonariusza.

Podczas gdy inne banki w kryzysie dostały zadyszki, Bank Pocztowy, który w 75 proc. należy do Poczty, a w 25 do PKO BP, złapał wiatr w żagle. W rok dynamika rachunków osobistych wyniosła 30 proc., depozytów — 120 proc., kredytów — prawie 190 proc. Oczywiście stachanowskie osiągnięcia są w dużej mierze efektem niskiej bazy. Tyle że przykładowo kredytów mieszkaniowych bank w miesiąc sprzedaje obecnie tyle, co w całym 2008 r. (70 mln zł). Wartość portfela hipotecznego podwoiła się do 400 mln zł. Mało? Udział banku w nowej sprzedaży kredytów, w ramach programu "Rodzina na swoim", wynosił w ostatnich miesiącach około 10 proc. A przecież mówimy o mikrusie z końca trzeciej dziesiątki banków! Po kredyty gotówkowe codziennie przychodzi do Pocztowego około tysiąca chętnych.

— Skorzystaliśmy na tym, że inne banki albo wycofały się z kredytów, albo mocno ograniczyły sprzedaż — mówi Tomasz Bogus, od niedawna p.o. prezesa Pocztowego.

Przecieranie szlaku

Pocztowy długo takiego tempa nie utrzyma, ponieważ zabraknie mu oddechu. Finansowego.

— Potencjał rozwoju jest ograniczony bez dodatkowego kapitału — mówi wprost Mirosław Markiewicz, szef finansów w Poczcie Polskiej.

Główny akcjonariusz kasy nie ma. Mniejszościowy aż nadto, ale PKO BP raczej nie jest brany pod uwagę. Chyba że chciałby dokupić akcji przy okazji IPO Pocztowego. Zarząd Pocztowego rozważa scenariusz upublicznienia banku. Konkretne rozwiązania przedstawi na przełomie roku w strategii na najbliższe lata. Poczta wstępnie jest "za". Uważa nawet, że Bank Pocztowy mógłby przetrzeć szlak, którym za ileś lat mógłby ruszyć główny akcjonariusz.

Tomasz Bogus prognozuje, że do upublicznienia akcji mogłoby dojść w 2011 r. Jednak jeszcze przed IPO bank będzie musiał dostać zastrzyk kapitału. Dzisiaj współczynnik wypłacalności wynosi 15 proc., lecz przy tak szybkiej akcji kredytowej za rok bank dojdzie do granic możliwości.

— Dokapitalizowanie w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy o 100 mln zł pozwoli kontynuować dynamikę rozwoju. Co dalej? Wszystko w rękach zarządu Pocztowego — mówi Mirosław Markiewicz.

Poczta weźmie tę operację na siebie. Wniesie do spółki jednak nie gotówkę, lecz np. aport rzeczowy.

Dwa razy większy

Tomasz Bogus przekonuje, że bank jest w stanie podwoić wartość w ciągu 2-3 lat. Dwa lata temu bank był wyceniany na 600-700 mln zł. Dziś jest to z pewnością wyższa wartość.

Tomasz Bogus przyznaje, że w przyszłym roku utrzymanie dynamiki nie będzie już takie proste, bo i baza będzie wyższa i konkurencja otrząśnie się pewnie z letargu. Będzie trudniej — także dlatego, że Pocztowy działa na trudniejszym rynku niż inne banki.

— W detalu pozycjonujemy się w miejscowościach od 5 do 50 tys. mieszkańców, wśród osób o niższych zarobkach z zasadniczym i średnim wykształceniem — mówi prezes Bogus.

W skrócie podstawową grupę potencjalnych klientów banku można określić jednym słowem: nieubankowieni. Według badań, jest to grupa 12 mln osób. Potencjał ogromny, z tym że najpierw trzeba będzie się sporo napracować, żeby tych ludzi do usług bankowych przekonać.

— Pozyskanie takiego klienta jest trudniejsze, ale możliwe. Uważam, że milion klientów możemy pozyskać bardzo szybko — mówi prezes Pocztowego.

Dzisiaj jest ich 474 tys. Ale klientów przybywa w tempie, którego mogą Pocztowemu zazdrościć potentaci w detalu.

— Po kredyt gotówkowy przychodzi około 1 tys. klientów dziennie. Podczas wakacyjnej promocji w czerwcu, lipcu i sierpniu przychodziło do banku po 5-7 tys. emerytów i rencistów. Dla nas problemem nie jest, jak pozyskać klientów, ale jak ich utrzymać — mówi Szymon Midera, odpowiedzialny za detal w Pocztowym.

Pilotaż mikrooddziałów

Dlatego bank koncentruje się obecnie na profesjonalizacji sprzedaży. Przebudowuje sieć własnych placówek (standaryzacja, centralizacja i zmiana lokalizacji), których ma 57. Kończy rozbudowę stanowisk finansowych na Poczcie.

— Pierwotnie miało być 3,3 tys. ale zostajemy przy 2,1 tys. — mówi Szymon Midera.

Wystarczy. W zamian bank uruchamia program budowy mikrooddziałów, czyli dwuosobowych, wydzielonych stanowisk na poczcie.

— Odpowiedź co do liczby da pilotaż, który właśnie rozpoczynamy. Widzimy miejsce dla około 200 mikrooddziałów — wyjaśnia Szymon Midera.

W mikroplacówkach bank zatrudni swoich ludzi (będą to osoby przejęte z Poczty). Okienka pocztowe obsługiwać nadal będą pocztowcy.

Czytaj wywiady z Szymonem Miderą oraz Mirosławem Markiewiczem w serwisie pb.pl

Poczta mu ciąży

Marcin Materna, szef analityków DM Millennium

Mały bank, małe zainteresowanie. Na rynku jest takich wiele. Pocztowy jest związany z Pocztą, zatem szanse, że znajdzie inwestora strategicznego, który mógłby go wzmocnić, są niewielkie. Sam nie będzie w stanie osiągnąć odpowiedniej skali oraz wyników. Sama idea rozwijania bankowości przy Poczcie też nie do końca mnie przekonuje. Sama marka Poczty nie jest najlepsza. Poza tym bank celuje w rynek, który nie jest specjalnie rentowny. To jest klient, który nie korzysta z usług banków lub korzysta w stopniu minimalnym.