Czy zaskoczyła Pana nacjonalizacja Freddie Mac i Fannie Mae, które gwarantują większość trudnych kredytów hipotecznych w USA? Na giełdzie wywołało to euforię…
Przejęcie przez rząd amerykański kontroli nad tymi instytucjami nie jest dla mnie zaskoczeniem i rynek spodziewał się takiego zagrania. To dobra informacja dla rynku akcji, że bankructwo tych gigantów kredytowych nie wisi już nad nim.
Dlaczego Amerykanie zdecydowali się dofinansować Freddie Mac i Fannie Mae miliardami dolarów?
Wiadomo, że administracja rządowa w USA zrobi wszystko, by przed wyborami nie doszło do dramatów. I to jest właśnie jedno z tych działań.
Sądzi Pan, że dobrze robią, ingerując w wolny rynek?
Chowanie wszystkiego pod dywan nie jest dobrym rozwiązaniem. Amerykanie przekonali się już boleśnie o tym w latach 80. ubiegłego stulecia. Wtedy problem dotyczył kas pożyczkowo-oszczędnościowych. Efektem „zamiatania pod dywan” był zjazd Dow Jonesa na jednej sesji w październiku 1987 r. o 27 proc. Nie twierdzę, że czeka nas niedługo podobny krach. Pewne jest jedynie to, że można liczyć na dwa miesiące względnego spokoju. Gwarancji na to, co potem nastąpi, nikt jednak niestety dać nie może.
Z Piotrem Kuczyńskim, głównym analitykiem Xeliona, rozmawiał Adrian Boczkowski