Z hossy na takich rynkach, jak Niemcy, Hiszpania, Francja czy Włochy, można skorzystać na wiele sposobów. Najprostszym jest inwestycja w fundusze. Oferta krajowych powierników jest niestety uboga — oferują zaledwie dwa produkty. Pierwszy, ze stajni ING TFI, szuka okazji do zarobku wśród europejskich spółek dywidendowych, a drugi — Pioneer Akcji Europejskich — celuje zarówno w duże, jak i małe firmy z rynków rozwiniętych. Osiągnięcia obu są w tym roku całkiem okazałe i wynoszą — odpowiednio — 11,8 oraz 9,7 proc. Nie są to produkty dla krezusów, bo minimalna kwota inwestycji wynosi nawet 200 zł. Trzeba się jednak liczyć z kosztami: dystrybucyjnymi (5 proc. od wpłacanej kwoty) i za zarządzanie (2,5-3,5 proc. od całości aktywów rocznie). Dużo bogatszą paletę oferują zagraniczne instytucje. W sprzedaży jest kilkadziesiąt funduszy, począwszy od specjalizujących się w jednym rynku (np. Fidelity Germany, Schroders Italian Equity, Fidelity France czy Black Rock United Kingdom), skończywszy na tych z ekspozycją wyłącznie na kraje strefy euro (np. Templeton Euroland, Allianz Euroland Equity). W przypadku zagranicznych funduszy warto jednak pamiętać o wysokich progach wejścia, które nierzadko mogą wynosić nawet kilkanaście tysięcy złotych. Większość z nich jest wyceniana w euro, a więc należy się też liczyć z ryzykiem walutowym. Zresztą odczuć go można już w tym roku — od stycznia euro potaniało w stosunku do złotego o ponad 3 proc. Inwestorzy, którzy nie lubią przepłacać za usługi finansowe, mogą skorzystać z ETF, czyli funduszy pasywnych, których celem jest odzwierciedlenie danego instrumentu bazowego (np. indeksu). Ich zaletą są bardzo niskie koszty zarządzania, które nie przekraczają czasem 0,5 proc. Na warszawskiej giełdzie notowane są trzy fundusze pasywne, w tym jeden replikujący zachowanie niemieckiego indeksu DAX (Multi Units Luxembourg — Lyxor ETF DAX). W przypadku tego produktu opłata za zarządzanie wynosi 0,15 proc. Większy wybór ETF jest na giełdach zagranicznych, do których dostęp oferują biura maklerskie (np. DM BOŚ, Dif Broker). Aby inwestować, należy założyć rachunek maklerski. © Ⓟ
Giełdy europejskie są w zasięgu ręki
opublikowano: 2015-03-02 00:00
Na rynkach Starego Kontynentu można zainwestować z pomocą TFI, ale trzeba się liczyć z wyższymi kosztami i ryzykiem walutowym. Tańszym sposobem są ETF.