Giełdy kandydatów do UE nadal są bardzo mocne

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2002-11-26 00:00

Ostatnie dwie sesje w USA nie wniosły nic nowego do obrazu rynku. Powstała na wykresie S&P 500 formacja harami może techników nieco niepokoić. Jeśli pojawia się w trendzie wzrostowym sygnalizuje, że rynek wyczerpuje potencjał, ale tak jest przede wszystkim wtedy, jeśli druga świeca lokuje się blisko środka pierwszej. Pokonanie harami jest formacją kontynuacji. Wczoraj do tego nie doszło, ale nie powstał też sygnał sprzedaży

W obrazie rynków europejskich nie widać przełomu. Wczoraj zachowywały się bardzo niepewnie mimo dobrych wiadomości o tym, że dokerzy w USA podpisali porozumienie z pracodawcami, co kończy problem portów Zachodniego Wybrzeża oraz, że BNP Paribas kupił 10,9 proc. akcji Credit Lyonnais za cenę większą niż oczekiwano, a w stosunku do ceny rynkowej wyższą o 49 proc.. Druga spółka mocno rosła, pierwsza taniała, ale zazwyczaj takie informacje pomagały całemu sektorowi. Inwestorzy w Eurolandzie najwyraźniej bali się jednak oporów technicznych, a nieudane próby pokonania oporów zawsze rodzą spadki. I tym razem tak było.

U nas pseudo-wydarzeniem było przyjęcie budżetu państwa - mało kto spodziewał się, że tak nie będzie. Przed sesją GUS podał, że nieznacznie spadło bezrobocie do 17,5 proc. oraz wzrosła w październiku sprzedaż detaliczna (6,3 proc. m/m i 5,1 proc. r/r). Te dobre dane pomagały rynkowi pokazując, że ożywienie gospodarki trwa.

W czasie weekendu otrzymaliśmy dobrą informację z Softbanku, który wygrał przetarg na duży kontrakt zorganizowany przez ARiMR. Zła dotyczyła PKN Orlen. Bank of New York zmniejszył liczbę posiadanych akcji spółki. BoNY słynie z wywoływania przecen na naszym rynku. Dlaczego BoNY zmniejsza zaangażowanie? Myślę, że dlatego, iż funduszom w USA brakuje kapitałów, żeby ciągnąć rynek. Klasyczna repatriacja kapitałów. Jednak negatywnego wpływu na kurs nie było, co bardzo dobrze świadczy o całym rynku.

Na początku sesji sytuacja była bardzo niejasna, ze względu na niepewność panującą w Eurolandzie. Jednak olbrzymi popyt na TP SA, która pokonała linię bessy, pociągnął za sobą resztę rynku (szczególnie BPH, KGHM i Prokom) i w drugiej części sesji WIG-20 pokonał opór na 1220 pkt. i linię 3. letniej bessy. Popyt był jednak bardzo selektywny. Dopiero sam koniec sesji wyzwolił euforię. Nadal wzrastał węgierski BUX, co też naszemu rynkowi pomagało.

Dzisiaj rynki dostaną solidną porcję danych makro. Pierwszy będzie indeks nastrojów biznesu instytutu Ifo w Niemczech. Prognozy mówią o kolejnym spadku z 87,7 do 86,8. Nie liczyłbym jednak na wielki wpływ tego wskaźnika na rynek. Wszyscy żyją perspektywą ożywienia w drugiej połowie 2003 roku i obniżką stóp 5.12. W USA dowiemy się o 14.30 jakie jest kolejne przybliżenie wzrostu PKB w trzecim kwartale (prognoza 3,2 proc.). Każda duża odchyłka będzie miała wpływ na rynek. O 16.00 zostanie podana sprzedaż nowych domów (prognoza to spadek o 4 proc.).

Na WGPW, po piątkowej sesji, na wielu wykresach widać było świece doji, co często występuje na końcach trendu wzrostowego. Dlatego poniedziałek był bardzo ważny. Gdyby nie wzrost to trzeba by było zacząć myśleć o wyjściu z rynku. Dzisiaj rozpoczyna się posiedzenie RPP, jutro decyzja. Jeśli, w tak dobrej atmosferze, nie byłoby wczoraj gry pod decyzję RPP to oznaczałoby, że mamy do czynienia z dystrybucją. Rynek zachował się jednak doskonale, a popyt na kluczowe spółki był bardzo duży. Niepokoje techników znikły. Nie ma lepszej sytuacji do wywołania dzisiaj wpierw euforii, a potem korekty. Teraz po prostu trzeba rynek pilnie obserwować i korzystać z możliwego wzrostu, ale ustawiać sensowne zlecenia stop. Sygnałów zamykania pozycji nie ma, ale może niepokoić optymizm analityków, co zazwyczaj pokazuje, że korekta jest blisko. WIG doszedł do bardzo ważnego poziomu oporu (14.900). Idealnie by było, gdyby przed korektą sięgnął 15.200, ale rzadko spotyka się idealne rozwiązania.