Indeksy amerykańskich giełd odrobiły straty sprzed tygodnia, kiedy zanotowały największe w tym roku i od wielu miesięcy spadki. Dow Jones i Nasdaq rosły na zamknięciu o 0,9 proc., a S&P500 o 0,8 proc. Dwa pierwsze indeksy osiągnęły wyższą wartość niż przed przeceną 20 stycznia. Trzeciemu zabrakło 2 pkt.
Inwestorzy zdecydowali, że wyniki spółek i dane o grudniowej sprzedaży domów są ważniejsze niż wyraźnie gorsze niż oczekiwano dane o wzroście gospodarczym i inflacji w czwartym kwartale. Rynku nie „schłodziła” nawet wyraźnie drożejąca ropa.
Najmocniej drożejącym blue chipem z indeksu Dow Jones był Microsoft. Jego kurs rósł o ponad 5 proc. Choć przychody kwartalne potentata rynku oprogramowania okazały się niższe niż oczekiwano inwestorzy zareagowali pozytywnie na prognozy zysku i przychodów po kolejnych trzech miesiącach, które okazały się bardziej optymistyczne od przedstawianych przez analityków.
Innym mocno drożejącym blue chipem był również Procter & Gamble. Jego kwartalny zysk nie odbiegał znacznie wielkością od osiągniętego rok wcześniej, ale i tak okazał się wyższy od przepowiadanego przez analityków. Dodatkową zachętą stały się także wyższe od rynkowych prognozy na kolejny kwartał.
Spośród spółek wchodzących w skład S&P500 największy, prawie 20 proc. wzrost kursu notowały akcje Broadcom. Zarówno wyniki kwartalne, jaki i prognozowane przychody producenta chipów okazały się wyższe od przedstawianych przez analityków.
Wiadomości z Europy o ogłoszeniu przez Mittal Steel oferty przejęcia Alcelora spowodowały zwiększenie zainteresowania akcjami amerykańskich koncernów stalowych. W górę poszły kursy m.in. U.S Steel i Nucora.
Miniony tydzień był najbardziej „gorącym” w okresie podawania przez amerykańskie spółki wyników kwartalnych. W ciągu pięciu dni przedstawiło je ponad 140 spółek notowanych w ramach S&P500. Łącznie 62 proc. z 226, które zrobiły to dotychczas, przekroczyło oczekiwania analityków.