22 lipca ub.r. Macierewicz został przewodniczącym komisji weryfikacyjnej ds. WSI jako wiceminister obrony narodowej. W październiku ub.r. premier powołał Macierewicza na szefa nowo powstałej Służby Kontrwywiadu Wojskowego, a Witolda Marczuka - na szefa Służby Wywiadu Wojskowego.
Giertych odniósł się do wypowiedzi b. szefa MON Radosława Sikorskiego, który podczas sobotniej konwencji wyborczej Platformy Obywatelskiej w Gnieźnie powiedział, że nie może się pogodzić z tym, "że pod wpływem Jarosława Kaczyńskiego podpisał wniosek o powołanie pana Antoniego Macierewicza na szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego".
"Była to decyzja, z którą jako minister odpowiedzialny za bezpieczeństwo państwa głęboko się nie zgadzałem i z której jako polityk nie jestem dumny. Ale pragnę wyjaśnić, że szef, któremu ufałem, zapewnił mnie solennie, że będzie to nominacja na trzy miesiące" - dodał.
"Lekkość z jaką Jarosław Kaczyński oznajmił mi później, że w polityce nie wszystkich umów można dotrzymywać sprawiła na mnie porażające wrażenie. Panie premierze, nie można budować lepszej Polski na podstępie i wiarołomstwie" - mówił w sobotę b. szef MON. Według niego, "lekarstwo", jakim miało być rozwiązanie WSI, "okazało się gorsze od choroby".
Giertych w programie "Siódmy dzień tygodnia" w
Radiu ZET odnosząc się do wypowiedzi Sikorskiego o obietnicy premiera,
powiedział: "Mi też obiecał to". "Ja jestem świadkiem tego. Mi obiecał, że
Macierewicz będzie do końca września 2006 r. I dał mi na to słowo honoru, a jak
wyszedłem w październiku w sprawie Macierewicza, to powiedział mi: +to może pan
uważać, że złamałem panu zdanie+" - dodał szef LPR. (PAP)