Giganci z GPW będą ciąć koszty redukując załogę

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2002-01-23 00:00

W tym roku największe giełdowe firmy zwolnią kilkanaście tysięcy pracowników. Redukcje zapowiedziały już TP SA i Netia. Proces konsolidacji wymusi takie posunięcia na BZ WBK oraz BPH PBK.

Stopa bezrobocia w grudniu osiągnęła już 17,4 proc. Wszystko wskazuje na to, że będzie nadal rosnąć. Zwolnienia zapowiadają nawet spółki, które są wizytówką Giełdy Papierów Wartościowych.

Najwięksi pracodawcy z GPW, do których zaliczają się spółki wchodzące w skład indeksu WIG 2O, zatrudniają w sumie ponad 173 tys. osób. Dla wielu z tych przedsiębiorstw zwolnienia mogą być jedyną szansą pozostania na rynku.

Największe redukcje zatrudnienia czekają Telekomunikację Polską SA, w której pracuje ponad 57 tys. osób. Jeśli ten największy pracodawcą z warszawskiej giełdy zdecyduje się ograniczyć zatrudnienia o 20 proc., to pracę straci ponad 11 tys. osób. Jednak nie można wykluczyć, że na przestrzeni kilku lat redukcją zostanie objęte 30 proc. załogi.

— Pracujemy nad odchudzeniem naszych struktur. W tym celu zarząd prowadzi zaawansowane rozmowy z siedmioma związkami zawodowymi, które działają w firmie. Organizacje związkowe mają świadomość nieuniknionych zwolnień, gdyż zaniechanie tego procesu może doprowadzić za dwa lub trzy lata do zniknięcia firmy z rynku. Gdybyśmy chcieli już dziś osiągnąć standardy zachodnioeuropejskie mierzone stosunkiem zatrudnionych do liczby łączy, to należałoby zwolnić od 20 do 30 proc. załogi. Proces ten jednak zostanie rozłożony na co najmniej 2 lata. W tym roku z firmy może odejść około 9 tys. osób — ocenia Witold Rataj, rzecznik TP SA.

Spółka próbuje bezboleśnie przeprowadzić proces restrukturyzacji zatrudnienia. W 2001 roku 2 tys. osób przeniosło się do wydzielonej spółki TP TelTECH. W tym roku podobna ilość pracowników trafi do TP Emitel, kolejnego podmiotu wydzielonego ze struktur TP SA. Innym pracownikom operator organizuje szkolenia, dzięki którym będą mogli poszukać pracy w innych zawodach.

Innym giełdowym telekomem, który wymaga cięć personalnych, jest Netia. Już w ubiegłym roku spółka zdecydowała się zredukować o 10 proc. załogę liczącą ponad 1600 osób. Kolejną redukcję o podobnym zakresie Netia przeprowadzi w I kwartale.

— W przypadku rodzimych telekomów zwolnienia mogą być warunkiem ich dalszego rozwoju — zaznacza Marek Świętoń, analityk ING IM Polska.

Spółki należące do Elektrimu także wymagają restrukturyzacji zatrudnienia. W połowie ubiegłego roku w całej grupie pracowało ponad 16 tys. osób. Natomiast sam Elektrim nie zatrudnia nawet 100 osób.

— Wszystko uzależnione jest od tego, jak będzie funkcjonował Elektrim. Z racji otwarcia postępowania układowego nie mogę wyrażać sądów dotyczących dalszego kształtu utrzymywanych aktywów — przyznaje Ewa Bojar, rzecznik Elektrimu.

Zdaniem specjalistów, sporych cięć w zatrudnieniu wymaga KGHM, który zatrudnia 18,5 tys. pracowników. Na razie spółka przyznaje, że w związku z restrukturyzacją biura zarządu pewnych redukcji można oczekiwać na szczeblach kierowniczych. Jednak nie powinny być one znaczące. Oprócz tego KGHM nie wykluczają objęcia części załogi świadczeniami emerytalnymi. Tymczasem analitycy zalecają zwolnienie 4-5 tys. osób na przestrzeni kilku lat.

— Kombinat miedziowy jest przedsiębiorstwem o olbrzymim przeroście zatrudnienia. Jednak z racji silnej pozycji związków zawodowych trudno spodziewać się nagłych zwolnień. Rozsądnym rozwiązaniem dla KGHM byłaby redukcja na poziomie kilkunastu procent — szacuje Marek Świętoń.

W lepszej sytuacji znajduje się PKN Orlen, który w ostatnich latach systematycznie zmniejszał zatrudnienie. Mimo tego niektórzy analitycy przewidują, że zatrudnienie w płockim koncernie może spaść do 7 tys. osób. Obecnie koncern zatrudnia około 7600 osób.

Wśród giełdowych banków największe redukcje zatrudnienia czekają niedawno połączone instytucje. Proces ten czeka zarówno BZ WBK oraz BPH PBK.

— Spodziewam się, że połączone banki dość intensywnie przystąpią do zwolnień. W przypadku BPH PBK redukcje mogą dotyczyć około 3 tys. pracowników. Natomiast w BZ WBK pracę może stracić blisko tysiąc osób — ocenia Marek Świętoń.

Okiem eksperta

Efekty będą za kilka lat

Optymalizacja kosztów wymusza redukcję zatrudnienia. Dla wielu giełdowych spółek z racji dużych przerostów kadrowych jest to konieczne rozwiązanie. Jednak wymaga to rozważnych kroków, które muszą być ściśle dopasowane do długofalowej strategii funkcjonowania firmy. Poza tym inwestorzy powinni mieć świadomość, że redukcja zatrudnienia jest operacją niezwykle kosztowną i może w okresie jej przeprowadzania rzutować na wyniki finansowe spółek. To z kolei powinno się wiązać z obniżeniem ich wyceny. Pozytywne efekty restrukturyzacji zatrudnienia mogą być widoczne za kilka lat.

Operacje masowych zwolnień mogą być szczególnie trudne do przeprowadzenia dla zarządów Telekomunikacji Polskiej oraz KGHM. Bardzo silna pozycja związków zawodowych i narastające bezrobocie mogą hamować ten proces. Jednak dla dobra obu przedsiębiorstw wydaje się to nieuniknione.

Rafał Gębicki

doradca inwestycyjny