PZU zamknie rok rekordowym zyskiem. Całkiem nieźle na jego prywatyzacji zarobić może także doradca. Kandydatów zostało już tylko czterech.
Skonsolidowany zysk netto grupy PZU za 2004 r. zamknie się kwotą około 2 mld zł — obwieścił Cezary Stypułkowski, prezes towarzystwa. To rekord w historii spółki. Rok wcześniej wynik netto grupy wyniósł 1,51 mld zł.
Dobra passa
— Ten rok będzie dobry pod wieloma względami. Poprawimy wynik techniczny. Powinniśmy także przełamać negatywny trend w przypisie składki — wylicza prezes PZU.
W ubiegłym roku towarzystwo zebrało z polis majątkowych 7,22 mld zł, a z życiowych 5,13 mld zł.
Z pewnością te dobre informacje nie pozostaną bez znaczenia dla inwestorów, którzy już zacierają ręce w oczekiwaniu na publiczną emisję ubezpieczeniowego giganta. Ma do niej dojść w czerwcu przyszłego roku.
Czterech wspaniałych
Zyski powoli zaczynają już także liczyć kandydaci na doradców ministra skarbu przy prywatyzacji PZU. Ministerstwo zakładało wybranie sześciu z ośmiu konsorcjów, które przed dwoma tygodniami stanęły do przetargu. Krótka lista dopuszczonych do ostatniego etapu zawiera jednak cztery konsorcja: Credit Suisse First Boston i Dom Maklerski BZ WBK, CA IB Financial Advisers wraz z CA IB Securities i Biurem Maklerskim Banku BPH, HSBC Investment Services (Poland) i Bankowy Dom Maklerski PKO BP oraz Citigroup Global Markets Polska i Dom Maklerski Banku Handlowego.
— Pozostałe cztery konsorcja zostały odrzucone, ponieważ nie spełniły wymagań formalnych — mówi Agnieszka Dłuska z biura prasowego resortu skarbu.
Szczęśliwców czeka jednak pracowity czas.
— Ofertę przygotowujemy już od chwili powzięcia decyzji o udziale w przetargu. W innym wypadku w praktyce mielibyśmy tylko pięć dni roboczych na jej przygotowanie. To za mało czasu. Dlatego nawet pracowicie spędzimy i święta, i Nowy Rok — mówi jeden z doradców.
Kandydaci mają czas na składanie ostatecznych ofert do 3 stycznia. Zwycięzcę ministerstwo ogłosi pod koniec stycznia.