Bank poprawił zysk i planuje dalsze wzrosty — co najmniej dwucyfrowe. W tym roku może mieć 4 mld zł zysku.
Bankowy gigant pochwalił się w tym roku rekordowym zyskiem netto. Sięgnął aż 3,2 mld zł, co oznacza wzrost o 39,5 proc. Ale wciąż ma niezaspokojony apetyt.
— W tym roku nie należy spodziewać się tak rekordowego wzrostu, ale wyniki powinny rosnąć w dwucyfrowym tempie — mówi Bartosz Drabikowski, wiceprezes PKO BP.
Dodaje, że powtórzenie aż 40 proc. dynamiki będzie niemożliwe, choćby ze względu na wysoką bazę. Bank spodziewa się ustabilizowania marży odsetkowej na poziomie 4,4 proc.
Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, zapowiedział już, że w tym roku spółka może sięgnąć po zysk netto wysokości 4 mld zł.
— Zakładając pozytywne scenariusze makroekonomiczne, zysk brutto z 2010 r. może być zyskiem netto w 2011 r. — powiedział.
Jeśli to się uda, oznacza to, że spółka rok wcześniej, osiągnie zaplanowany w strategii cel. Spółka chwali się rekordowym poziomem aktywów, które na koniec roku wyniosły dla grupy 169,7 mld zł (wzrost rok do roku wyniósł 8,4 proc.). Wskaźnik ROE (zwrot z kapitału) wyniósł 14,9 proc., a ROA (zysk netto do aktywów) — 2 proc. Wynik na działalności biznesowej wzrósł o 15 proc., do 8,87 mld zł na koniec 2010 r. Wynik z odsetek wzrósł o 31,8 proc. do 6,38 mld zł. Wynik z opłat i prowizji zwiększył się w skali roku o 24,3 proc., do 2,94 mld zł. Bank pochwalił się najwyższym tempem wzrostu kredytów hipotecznych (wzrost o 22 proc., częściowo w efekcie wzrostów kursów walutowych) oraz dla małych i średnich firm (wzrost o 21 proc.). Przedstawiciele PKO BP podkreślają, że wzrost aktywności kredytowej został osiągnięty przy bezpiecznej strukturze bilansu.
— Nasza strategia sprawdziła się w 2010 r., będziemy ją więc kontynuować w tym i w 2012 r. — zapowiedział Zbigniew Jagiełło.
Dodał, że założenia strategii będą aktualizowane do zmieniających się warunków makroekonomicznych.
Chociaż zarząd banku jest bardzo zadowolony z osiągniętych wyników finansowych, analitycy uważają, że są one neutralne i tylko nieznacznie przekraczają konsensus podawany przez Polską Agencję Prasową.
— Wyniki powinny być neutralnie odebrane przez rynek. Są zgodne z tym, co zarząd banku wcześniej zapowiadał i czego oczekiwał rynek — uważa Paweł Kozub, analityk Unicredit CAIB.
Podobnego zdania jest Tomasz Bursa z Ipopemy, który nie spodziewa się wyraźnej reakcji rynku. Akcje banku podrożały wczoraj o 1,84 proc. i kosztowały na zamknięciu sesji 44,39 zł.