Gigantyczny pośrednik przewodzi liście „500”
SZCZYT PIRAMIDY: Giganci tradycyjnie przewodzący liście „500” osiągają przychody kilkakrotnie większe od przychodów pozostałych firm z czołówki.
Instytut Nauk Ekonomicznych PAN, przy współpracy redakcji „Rzeczpospolitej”, jak co roku przygotował listę 500 największych polskich firm, sklasyfikowanych pod względem osiągniętego przychodu. Nie jest to wskaźnik decydujący o sytuacji ekonomicznej firmy, a jedynie informujący o jej wielkości i wartości przychodów z całokształtu działalności.
ZWYCIĘZCĄ roku 1998 okazały się Polskie Sieci Elektroenergetyczne SA z siedzibą w Warszawie, natomiast drugie miejsce zajęła Petrochemia Płock SA. Rok wcześniej kolejność była odwrotna. Trzecie miejsce przypadło Telekomunikacji Polskiej SA, ale w tym miejscu klasyfikacja jest zniekształcona brakiem PKP, które w roku 1997 były właśnie trzecie, a w roku 1998 po prostu odmówiły ujawnienia danych sprawozdawczych. Ponieważ jednak nadal przewożą miliony pasażerów i ton towarów, zatem na pewno zajmują miejsce gdzieś „około podium”.
ZŁOTY MEDAL Polskich Sieci Elektroenergetycznych jest gospodarczą fikcją. Zwiększyły one przychody o 14,2 proc., nadal pozostając gigantycznym pośrednikiem i zarazem bardzo skromnym współtwórcą PKB. Aż 93 proc. ich ubiegłorocznych przychodów pochodziło z dalszej odsprzedaży energii zakupionej w elektrowniach. PSE zatrudniają zaledwie 732 osoby. Już wkrótce spadną na daleką pozycję w klasyfikacji przychodów, ponieważ pozostanie im tylko zwykła marża za przesył energii, której producenci będą rozliczać się bezpośrednio z odbiorcami.
PETROCHEMIA straciła prestiżową pierwszą pozycję, zwiększając w ubiegłym roku przychody zaledwie o 1 proc., a więc realnie odnotowując znaczny ich spadek. Wpłynęły na to relacje cenowe na rynku paliwowym. Wielki przyrost osiągnęła natomiast Telekomunikacja, zwiększając przychody aż o 23,7 proc. Ona też osiągnęła najwyższą (spośród firm czołówki) rentowność sprzedaży, najwięcej wydaje na inwestycje i ma najwyższe wpływy podatkowe. Warto o tym pamiętać, słuchając kolejnego komunikatu o „wymuszonej” podwyżce ceny impulsu telefonicznego.
ZESTAWIENIE corocznych list „pięćsetki” obrazuje stopniowy, ale nieodwracalny proces polskich przemian gospodarczych — od centralnego planowania do rynku. W dół przesuwają się sztandarowe gałęzie socjalistycznej gospodarki narodowej — hutnictwo i kopalnictwo — natomiast awansują firmy motoryzacyjne, instytucje finansowe, przedsiębiorstwa handlowe i usługowe. Oczywiście największymi nadal pozostają przedsiębiorstwa o kilkudziesięcioletniej tradycji, pochodzące z poprzedniego okresu, obecnie przekształcane własnościowo oraz dokapitalizowywane przez inwestorów zagranicznych. W pierwszej dziesiątce roku 1998 nadal znajduje się tylko jedna firma, która w ostatniej dekadzie powstała od podstaw — sieć hipermarketów Makro Cash and Carry. Nie ma ich wiele również w pierwszej pięćdziesiątce. Ale już całą podstawę sklasyfikowanej piramidy tworzą przedsiębiorstwa, o których jeszcze kilka lat temu nikt — poza ich właścicielami — nie słyszał.
I TO JEST najbardziej optymistyczna refleksja, wynikająca z lektury corocznej „pięćsetki”.