"Technicznie rzecz biorąc będziemy gotowi do wejścia do strefy euro w 2012 roku" - powiedziała Gilowska we wtorek dziennikarzom.
Jednak - jak zaznaczyła - przygotowanie do Euro-2012 przyniesie wiele zmian, których skutków nie można teraz przewidzieć. "Nie wiemy, czy wpływ tych przygotowań będzie wyłącznie korzystny. Czy nie nastąpi pewne ożywienie procesów inflacyjnych, zwłaszcza w ostatniej fazie przygotowań" - powiedziała.
"Na razie nie widzę żadnych mocnych powodów dla ożywienia procesów inflacyjnych. Ale co będzie w perspektywie do 2012 roku, nie wiem. Przypominam, że Litwa w ostatniej chwili napotkała zamknięte drzwi ze względu na wyższą od dopuszczalnej stopę inflacji" - dodała.
Według niej, Polska powinna spełnić kryteria konwergencji w 2009 r. "Będziemy gotowi w 2009 r." - powiedziała.
"Można założyć, że przez 2009 r. będziemy przekonywać Komisję Europejską, że nasza zdolność techniczna jest stabilna i trwała. Wtedy na przełomie 2009 i 2010 r. będziemy mogli podjąć już konkretne, bardzo trudne rozmowy. W efekcie tych rozmów ustalimy kurs" - wyjaśniała.
"Następnie musimy poczekać w systemie ERM2 (poprzedzającym przyjęcie euro-PAP). W tym czasie będą pełną parą trwały przygotowania do igrzysk piłkarskich i może się okazać, że w trakcie tego oczekiwania ożywienie, które będzie temu towarzyszyć, spowoduje trochę większą gorączkę inflacyjną" - dodała.
Odnosząc się do obecnej sytuacji, Gilowska powiedziała, że w marcu procesy inflacyjne nieco przyspieszyły, ale teraz osłabną. Podobne ożywienie będziemy mieli pod koniec roku. W marcu inflacja wyniosła 2,5 proc. w ujęciu rocznym.
"Ja osobiście jestem zainteresowana niskimi stopami procentowymi, jako minister finansów. Rada Polityki Pieniężnej ma własne analizy" - powiedziała.
We wtorek rozpoczęło się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Większość analityków spodziewa się podwyżki stóp procentowych o 25 punktów bazowych. (PAP)