PB Po Godzinach
Partnerem cyklu EKO jest logo Provident

Ginie zawód rabusia

Napad na bank? Coraz więcej rabusiów mówi: nie, dziękuję. Za duże ryzyko, za mała stawka, przez internet łatwiej.

W Polsce liczba napadów fizycznych też spada, choć trzy lata temu była rekordowa Znane z filmów sensacyjnych sceny napadów, podczas których zamaskowani przestępcy z rewolwerami w ręce terroryzują kasjerów i klientów, powoli stają się historią. Coraz mniej jest śmiałków, którym zależy na drukowanych pieniądzach. Wolą domowe zacisze i zadowalają się pieniędzmi elektronicznymi. W tym świecie z trudnością odnalazłaby się siejąca postrach w latach 30. banda Johna Dillingera czy Bonnie i Clyde.

Fot. materiały policji
Fot. materiały policji
None
None

Mniej rewolwerowców

Według danych zebranych przez FBI, wskaźnik przestępczości w USA spada, a spadek liczby napadów na banki jest znacznie większy niż innych przestępstw. Wstępne informacje za ostatni rok pokazują najniższą liczbę takich napadów od dziesięcioleci — zanotowano 3,9 tys. napadów w porównaniu z 5 tys. dwa lata temu. Rekord padł w 1991 r., kiedy zanotowano ich 9,4 tys.

Pozytywnie wygląda także statystyka napadów przeliczanych na 100 oddziałów bankowych — w zeszłym wskaźnik wyniósł 4,47, a dwa lata temu 5,1, czyli prawie o połowę mniej niż dekadę wcześniej. Jak podał „The Wall Street Journal”, eksperci do spraw bezpieczeństwa banków i agenci FBI podkreślają poprawę zabezpieczeń i ostrzejsze wyroki dla rabusiów bankowych. Przestępcy uznają też takie napady za zbyt ryzykowne i słabo opłacalne, w efekcie migrują do sieci.

W sieci bezpieczniej

— To oczywiste, że gdy coraz więcej transakcji jest elektronicznych, to wzrasta liczba przestępstw bankowych elektronicznych — mówi Doug Johnson, wiceszefdo spraw zarządzania ryzykiem w American Bankers Association.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Podaje ono, że tylko w 2010 r. przestępstwa związane z oszustwami popełnionymi m.in. na kartach debetowych pochłonęły 1,8 mld USD. Szkody są więc nieporównywalnie wyższe niż w tradycyjnych napadach na banki — w ubiegłym roku straty z tego tytułu nie przekroczyły 30 mln USD. Choć elektroniczne przestępstwa wiążą się ze znacznie większymi stratami finansowymi niż fizyczne napady, to ograniczają przemoc. W 2011 r. podczas napadów na banki w USA rannych zostało 88 osób, a 13 zginęło. To o 40 proc. mniej niż w 2003 r.

Polacy, strzeżcie się

Dziennik „The Wall Street Journal” opisał problem na własnym podwórku, ale Polska wcale nie jest od niego wolna i w przeciwieństwie do USA, w ostatnich latach nie malała liczba fizycznych napadów. Według danych publikowanych w „Rzeczpospolitej”, w 2010 r. zanotowano w naszym kraju 192 napady na banki.

Liczba okazała się rekordowa i dwa razy wyższa niż w 2009 r. oraz aż pięć razy wyższa niż w 2008 r. Najnowsze dane dostarczone przez policję wskazują jednak, że liczba napadów maleje. Dwa lata temu zanotowano ich 174, w zeszłym roku — 125. Polscy przestępcy nie przespali też rewolucji technologicznej. W grudniu informowaliśmy o zagrożeniach dla biznesu ze strony hakerów.

— Cyberprzestępczość to nie są już licealiści ze ściągniętymi z internetu programami. To rozbudowany przemysł, który staje się coraz groźniejszy i lepiej zorganizowany — mówił Jakub Bojanowski, partner w dziale zarządzania ryzykiem w firmie doradczej Deloitte.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane