Koszty wypadków drogowych w Polsce są szacowane na 2,7-3,0 proc. PKB. W ubiegłym roku ubezpieczyciele wypłacili 14,5 mld zł odszkodowań komunikacyjnych. Doszło do 23,5 tys. wypadków drogowych, w których zginęło 2,5 tys. osób, a 26,4 tys. zostało rannych. W ograniczaniu tych zdarzeń mają pomagać m.in. odcinkowe pomiary prędkości (OPP).
W systemie CANARD, zarządzanym przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD), działa 30 OPP. „Tylko w ciągu pierwszych 10 miesięcy tego roku zarejestrowały one blisko 600 tys. przypadków przekroczenia przez kierujących obowiązujących ograniczeń prędkości” — poinformowali „PB” przedstawiciele wydziału komunikacji GITD.
Wkrótce może ich być znacznie więcej, ponieważ inspektorat prowadzi przetarg na zakup i montaż 39 urządzeń. Z danych GITD wynika, że po zamontowaniu OPP wskaźniki wypadków spadają o 50-85 proc. i nie ma w nich ofiar śmiertelnych (ramka).

Odcinkowy pomiar na szybkich trasach
Coraz częściej GITD decyduje się nie tylko na montowanie OPP na drogach o niższej kategorii, ale także na autostradach i ekspresówkach, zwłaszcza w okresie ich rozbudowy itp. Niedawno uruchomiono je na S8 między ul. Łabiszyńską w Warszawie a ul. Szpitalną w Markach oraz między węzłem Warszawa Zachód a miejscowością Blizne Łaszczyńskiego. Na kontrolowanych odcinkach pojazdy osobowe mogą poruszać się z prędkością do 120 km/h, a ciężarowe do 80 km/h. Koszt montażu OPP na S8 wyniósł blisko 4 mln zł.
Niestety po zakończeniu inwestycji na autostradzie A1 zostały wyłączone urządzenia działające między Tuszynem a Częstochową, a w trakcie robót zdarzało się, że kierowcy rozpędzali się na tym odcinku nawet do 200 km/h. Do zdjęcia nogi z gazu zmotywował ich jednak OPP. Z październikowej opinii Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach wynika, że liczba zdarzeń drogowych w porównaniu z 2020 r. spadła na tym odcinku z 282 do 141 w 2021 r. Nie odnotowano wypadków śmiertelnych, a liczba osób rannych spadła z 38 do 6.
— Na trasach, na których trwają prace drogowe, warto instalować OPP, ponieważ często dochodzi na nich do wypadków, w których ofiarami są nie tylko kierowcy i pasażerowie, ale także pracownicy budowlani. Ostatnio o montowanie urządzeń kontroli ruchu zabiegają nie tylko zarządcy dróg szybkiego ruchu, ale także dróg miejskich — mówi Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego.
Jako przykład podaje ruchliwą ulicę Hetmańską w Poznaniu, na której lokalni włodarze chcą zamontować OPP.
Na krótkim odcinku trudniej oszukać system
Zdaniem Michała Beima OPP dobrze się sprawdzają m.in. dlatego, że kierowcy wierzą w skuteczność takiej kontroli. Istotne jest także to, że system obejmuje zazwyczaj dość krótkie odcinki, kierowcy nie są więc w stanie oszukać urządzeń pomiarowych.
— We Francji jest inna sytuacja. Takim pomiarem objęte są długie odcinki dróg szybkiego ruchu. Kierowcy mijają więc pierwszy punkt kontrolny, potem jadą bardzo szybko, aby po pewnym czasie zatrzymać się w miejscu obsługi podróżnych na kawę czy tankowanie auta. Dzięki temu na końcu długiego odcinka pomiarowego nie widać, że jechali ze zbyt dużą prędkością — mówi Michał Beim.