Gliwicki Simplum wymyślił PESEL dla zwierząt

Marta Bellon
opublikowano: 2012-10-03 00:00

Case study: Spółka rozwiązała odwieczny problem hodowców. Z jej systemu korzystają głównie Niemcy, teraz czas na Polskę

Identyfikacja zwierząt, w szczególności świń, od zawsze stanowiła problem dla hodowców. Nie mają one żadnych cech szczególnych, które pozwoliłyby odróżnić jednego osobnika od drugiego. Zgodnie w wymogami unijnymi oznaczane są więc przez właściciela kolczykiem z wygrawerowanym numerem gospodarstwa. Taka metoda pozwala jednak zidentyfikować stado, a nie pojedyncze osobniki.

— To powoduje, że hodowca ma duży problem z precyzyjnym zarządzaniem życiem zwierzęcia i informacjami na jego temat. Od narodzenia świni do powstania szynki zwierzę, a później mięso, jest pod kontrolą wielu podmiotów: hodowców, którzy zajmują się rozrodem, specjalistów od hodowli prosiąt i tuczenia, rzeszy weterynarzy, na ubojniach i zakładach mięsnych kończąc. Informacje o zwierzęciu są rozproszone między nimi — tłumaczy Tomasz Szymański, prezes Simplum.

Autorski system

Zarządzana przez niego spółka znalazła rozwiązanie. Do identyfikacji pojedynczych zwierząt wykorzystała technologię RFID, stosowaną w wielu branżach, np. w logistyce. Jak to działa? Produkt wchodzący do magazynu ma dołączonychip. Pracownik przejeżdża przez bramkę skanującą i automatycznie pozyskuje jego dane. Na co dzień technologia ta wykorzystywana jest w sklepach, których właściciele chronią się przed kradzieżami, zakładając chip na towar handlowy — jeżeli nie został zdjęty przez sprzedawcę, to powoduje reakcję bramek przy wyjściu. Simplum wykorzystał RFID i stworzył autorską technologię SLIDE (System for Livestock Information and Data Exchange).

Oprócz tego spółka wykorzystuje autorski system indywidualnego znakowania zwierząt hodowlanych o nazwie ELIR (Electronic Individual Registration). Rozwiązanie opracowane przez Simplum pozwala na zapisanie informacji o każdym zwierzęciu osobno — o paszach, jakimi było karmione, czy chorobach, jakie przeszło, a ponadto umożliwia odczyt tych informacji za pomocą chipa.

— Wykorzystanie technologii SLIDE pozwala zwiększyć zarówno jakość produkcji, jak i bezpieczeństwo konsumenta, gdyż możliwe jest dokładne określenie, skąd pochodzi zwierzę oraz jaka jest jego historia. Tworzy się logiczny ciąg informacyjny, dostępny dla wszystkich użytkowników. Dzięki temu hodowla jest transparentna, a hodowca uzyskuje możliwość celowego zarządzania wszystkimi procesami związanymi z produkcją zwierząt i mięsa przy jednoczesnej optymalizacji kosztów. Już dziś potrafimy precyzyjnie oszacować wartość osiąganych oszczędności dzięki wykorzystywaniu SLIDE Technology w procesach wewnętrznych — mówi Tomasz Szymański.

W błyskawicznym tempie

Zanim jednak potencjalni odbiorcy technologii Simplum poznali jej zalety, firma musiała pokonać trudną drogę. Tomasz Szymański i pozostali dwaj wspólnicy — Maciej Cylupa i Dieter Kuechler, przez dwa lata poszukiwali partnera branżowego wśród niemieckich potentatów technologicznych. Nie udało się. Gdy projekt stanął pod znakiem zapytania, pomysłem firmy zainteresował się fundusz BBI Seed Fund współtworzony przy udziale kapitału Krajowego Funduszu Kapitałowego. Już po trzech miesiącach Simplum dostał wsparcie kapitałowe.

— Byliśmy już dobrze przygotowani — a przynajmniej tak nam się wydawało — mieliśmy projekcje finansowe i pomysł na funkcjonowanie i rozwój firmy. Jednak o procedurach inwestycyjnych nie mieliśmy pojęcia. Przez wszystkie etapy zostaliśmy przeprowadzeni „za rękę”. Ludzie z funduszu pomogli nam dopracować biznesplan, sposoby komercjalizacji oraz sam model biznesowy. Razem ustalaliśmy tzw. mile stones, czyli etapy osiągania założonych celów, z których teraz stopniowo zaczynamy być rozliczani. To był nasz pierwszy kontakt z funduszem, ale wydawało nam się, że rozmowy toczą się błyskawicznie. Procedurę rozpoczęliśmy na początku grudnia ubiegłego roku, a pod koniec lutego bieżącego roku wszystko było już załatwione — mówi prezes Szymański.

W krótkim czasie Simplum nawiązał współpracę z Toennies Fleisch — gigantem mięsnym, który kontroluje ok. 30 proc. niemieckiego rynku i jest jednym z liderów w Europie. Podstawowym rynkiem docelowym dla spółki jest rynek niemiecki, przede wszystkim ze względu na jego strukturę — jest on zdominowany przez dużych hodowców, którzy mają od 15 tys. do nawet 300 tys. zwierząt. Teraz spółka wspierana przez fundusz stara się podbić inne rynki europejskie. Wchodzi także na rynek polski, gdzie struktura hodowli jest znacznie bardziej rozproszona i mniej podatna na wdrażanie nowoczesnych rozwiązań.