— Gant, jeśli ma przetrwać, potrzebuje szybko pieniędzy. Nie wykluczamy, że może je dostać od nas, musimy jednak mieć realny wpływ na to, co się dzieje w spółce — mówił wtedy Artur Staykov, prezes Global Energy, które ujawniło się w akcjonariacie Ganta 8 kwietnia.

Czyżby więc transakcja sprzedaży części udziałów oznaczała, że strony nie doszły do porozumienia? Przypomnijmy, że Global Energy chciała wymiany wszystkich członków rady nadzorczej, powołania rewidenta do spraw szczególnych, a także przeprowadzenia niezależnego audytu prawnego i finansowego grupy kapitałowej, jej wszystkich jednostek zależnych, współzależnych i stowarzyszonych. Inwestor domagał się również, by akcjonariusze zdecydowali o podwyższeniu kapitału zakładowego o 13,5 mln akcji.
Był też przeciwny terminowi WZ Ganta, które miało odbyć się dopiero 22 lipca, twierdząc, że w przypadku tej spółki to stanowczo zbyt odległa przyszłość gdyż spółka potrzebuje pilnych rozwiązań.
Więcej czytaj TUTAJ>> Global Energy chce uzdrawiać Ganta