Globalizacji nie da się cofnąć

opublikowano: 25-01-2018, 22:00

Podczas kampanii wyborczej w 2016 r. Donald Trump ostro jechał po wszystkich davosowych świętościach.

Donald Trump jako biznesmen nigdy nie został zaproszony na Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) w Davos. Jego filozofia prowadzenia interesów absolutnie nie pasuje do globalistycznego profilu uczestników dorocznej zbiórki bogaczy i krążących wokół nich elektronów. Sam nie chciał, a z drugiej strony — było to bardzo wygodne dla twórcy i gospodarza WEF, profesora Karla Schwaba. Wszak podczas kampanii wyborczej w 2016 r. Donald Trump ostro jechał po wszystkich davosowych świętościach, w pierwszym roku prezydentury zaś podjął w takim duchu sporo decyzji. Na przykład pozbył się obu ponadoceanicznych układów gospodarczych — wypowiedział TPP (Trans-Pacific Partnership) oraz wstrzymał negocjowanie TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership). Dlatego jego decyzja odwiedzenia 48. edycji WEF miała posmak sensacji. Poprzednim prezydentem USA goszczącym w Davos był w 2000 r. na zakończenie rządów Bill Clinton, ale on akurat pozycjonował się na apostoła globalizacji.

Uczestnicy WEF przyjeżdżają do Davos z Zurychu limuzynami, natomiast prezydent USA sfrunął z nieba.
Zobacz więcej

Uczestnicy WEF przyjeżdżają do Davos z Zurychu limuzynami, natomiast prezydent USA sfrunął z nieba. Reuters

Równie górnolotne co abstrakcyjne hasło tegorocznego WEF brzmi „Tworzenie wspólnej przyszłości w podzielonym świecie”. Najważniejszy gość w zdecydowanej kontrze przywiózł lejtmotyw swoich rządów „Ameryka przede wszystkim”. Przywódców innych państw namawia do jego kopiowania, czyli wstawiania jako pierwszego członu nazwy danego państwa. Zderzenie tych dwóch idei może przynieść wielki chaos. Na razie Davos odetchnęło, że huk potężnych śmigłowców prezydenta USA (Air Force One czeka w Zurychu) nie ściągnął na kurort lawin z okolicznych zboczy. Merytorycznie jednak wkład szefa jednego z dwóch najpotężniejszych państw świata do dorobku WEF przypomina kwadraturę koła. Promując protekcjonizm, Donald Trump stawia zarazem tezę, że rozkwit Ameryki powoduje także kwitnięcie innych gospodarek. Nie wspomina o takim drobiazgu, że wypowiedział również ratyfikowane już przez USA porozumienie klimatyczne z Paryża, co pozwala uwolnionej gospodarce amerykańskiej na nieograniczone i bezkarne trucie atmosfery.

Zgodnie z obecną doktryną, ekipa tzw. dobrej zmiany w Polsce stoi murem za Donaldem Trumpem. W podobnym duchu „Polska przede wszystkim” poprawiali w Davos wizerunek kraju prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. Notabene w sobotę, czyli zaraz po zakończeniu WEF, gościmy w Warszawie amerykańskiego sekretarza stanu Rexa Tillersona. Idea, że rozkwit gospodarki USA prosto przełoży się na przyspieszenie naszego tempa wzrostu, jest równie pociągająca co naiwna. Wystarczy zestawić poziom obrotów dwustronnych Polski z USA oraz na przykład z Niemcami i generalnie obszarem Unii Europejskiej. Dlatego w niespotykanej nigdy wcześniej zmasowanej polskiej prezentacji na WEF największy sens miało rzeczywiście promowanie znaczenia Europy Środkowej i Wschodniej. Zwłaszcza że oczy naprawdę wielkiego światowego biznesu zwrócone są nie ku naszemu skromnemu regionowi, lecz ku Azji. To efekt globalizacji, która z roku na rok postępuje niezależnie od chwytliwości idei Donalda Trumpa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Globalizacji nie da się cofnąć