Globalna koniunktura pomoże ofercie Tauronu

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2010-06-14 00:00

George Soros straszy, ale nastroje na rynkach nieco się poprawiły. To oznacza, że czeka nas co najmniej trend boczny.

Polski resort skarbu ma szczęście przy ustalaniu terminu zapisów na akcje swoich spółek. Z PZU trafił idealnie. Z kolejnym gigantem też może trafić

George Soros straszy, ale nastroje na rynkach nieco się poprawiły. To oznacza, że czeka nas co najmniej trend boczny.

Polski skarb państwa ma sporo szczęścia w plasowaniu większych ofert na GPW. Tak było w poprzednich latach, tak jest i w tym roku. Gdyby zapisy na akcje PZU zostały przesunięte o tydzień, rynkowa panika wywołana problemami Grecji mogłaby ograniczyć sukces tej oferty publicznej. Gdy wrzawa już cichła, udał się także debiut ubezpieczyciela. Później na rynkach znów zagościła niepewność, którą podsyciły niepokojące sygnały z Węgier. Teraz jednak indeksy odrabiają straty, a wielu inwestorów znów patrzy w przyszłość z optymizmem. To powinno pomóc ofercie Tauronu. Do końca tego tygodnia drobni inwestorzy mogą składać zapisy, a duzi gracze uczestniczą właśnie w budowaniu księgi popytu.

Koniec paniki

Nastroje inwestorów poprawił Europejski Bank Centralny (ECB), który podniósł prognozy wzrostu dla strefy euro. ECB wciąż będzie pompował gotówkę dla systemu bankowego i będzie kupował obligacje państw Eurolandu. Limitów brak, a niemiecki sąd konstytucyjny zgodził się na udział naszych sąsiadów w ratowaniu stabilności strefy euro. Ostatnio to właśnie problemy w Europie dołowały nastroje zglobalizowanego świata gospodarki i finansów.

— Uważamy, że Europa poradzi sobie z kłopotami. Pierwsze sygnały są zachęcające. Inwestorzy są już przygotowani do większego ryzyka — uważa Tim Schroeders, który w australijskim Pengana Capital zarządza 1,1 mld USD.

To tłumaczy zwiększony popyt na akcje, zniżkę cen złota i obligacji skarbowych.

— Ludzie są dziś optymistycznie nastawieni wobec globalnej gospodarki. Ci, którzy unikali ryzykownych aktywów, zaczęli je teraz kupować — mówi Juichi Wako, starszy strateg w Nomura Holdings.

Do gry włączył się też amerykański Fed. Ben Bernanke, szef amerykańskich władz monetarnych, zapewnił w ubiegłym tygodniu, że będzie działał tak, by wspomagać stabilność rynków i wzrost gospodarek. Zaoferował ECB swapy walutowe. To w połączeniu z działaniami europejskiego banku zdecydowanie pomogło euro, które odbiło się od czteroletniego dna względem dolara.

— Euro przetrwa kryzys długów — mówi Dai Xianglong, prezes chińskiego Narodowego Funduszu Emerytalnego.

— Panika minęła, a euro powinno zyskiwać — sądzi Phil Burke, główny diler walutowy JPMorgan Chase w Sydney.

Dodatkowo, rosnący chiński eksport i stabilizacja w strefie euro nie dają w krótkim okresie powodów do większych zmartwień.

— Ostatnia wyprzedaż akcji nie miała większego sensu ekonomicznego, więc tym bardziej naturalna jest późniejsza zwyżka — mówi Michael Holland, zarządzający 4 mld USD w nowojorskim Holland Co.

Zagrożenia aktualne

Historyczne dane makro z wielu krajów są mieszane (rewelacyjny chiński eksport, ale spadek sprzedaży detalicznej w USA). Co więcej, wciąż wiele jest potencjalnych zagrożeń co do przyszłej koniunktury. Przede wszystkim pompowanie gotówki w rynki nie musi oznaczać realnego windowania cen aktywów finansowych.

— Zalew płynności z Europy, jeśli nie wykaże się ostrożności, może ściągnąć globalną gospodarkę znów do recesji. Akcje wcale nie są tanie — uważa Paul Schulte, strateg Nomury.

Jednym z powodów pesymizmu mogą być najnowsze prognozy Banku Światowego.

— Oczekujemy, że wzrost PKB w drugim kwartale również rozczaruje. Możliwe, że w wielu europejskich krajach zobaczymy spadek PKB, a w niektórych podwójne dno — mówi Andrew Burns, ekonomista Banku Światowego.

Straszy również George Soros, znany inwestor.

— Zapaść systemu finansowego, jakim go znaliśmy dotychczas, jest realna, a kryzys jest daleki od zakończenia. Właśnie weszliśmy w drugi akt tego dramatu — twierdzi Soros.

Warto jednak pamiętać, że choć jest on wytrawnym graczem na globalnych rynkach, to jego publiczne wypowiedzi często są mocno spóźnione, a rynek w kolejnych okre- sach podąża w przeciwnym kierunku.