Globalny krach uświadomił szefom firm, że nie można ciągle nosić różowych okularów — taki wniosek można wysnuć z wczorajszego forum ACCA, międzynarodowej organizacji zrzeszającej specjalistów z zakresu finansów i rachunkowości. Patronem medialnym spotkania był "Puls Biznesu".
— Kryzys zmienił sposób prowadzenia firmy nie tylko wśród dyrektorów, ale również ich podwładnych. Dotychczas, gdy szefowie firm przygotowywali strategię, zakładali optymistyczny obraz przyszłości. Nie brali pod uwagę, że rynek może się załamać. Teraz rozważają dwa scenariusze — pozytywny i negatywny, bo chcą być przygotowani na każdą ewentualność — twierdzi Marcin Sojda, członek ACCA Polska.
Zapewne takich kryzysowych problemów nie mielibyśmy, gdyby na kierowniczych stanowiskach było więcej kobiet. Caroline Stockmann, dyrektor finansowa Save the Children International, uważa, że płeć piękna znacznie lepiej radzi sobie m.in. ze stresem.
— Choć podchodzimy do wielu kwestii emocjonalnie, to w pracy zachowujemy zimną krew. Nawet gdy firma wpada w tarapaty, racjonalnie podchodzimy do sytuacji, w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy w takich momentach bardzo często panikują i działają chaotycznie — twierdzi Caroline Stockmann.
Rita Purewal, dyrektor finansowa klubu piłkarskiego Wolverhampton Wanderers, idzie nawet krok dalej, twierdząc, że obecny kryzys to wina mężczyzn.
— Za dużo testosteronu na najwyższych stanowiskach tworzy toksyczną mieszankę. Gdyby było tam więcej kobiet, bałagan wywołany kryzysem byłby zapewne mniejszy — kwituje Rita Purewal.
Mimo to kobiet kierowników wciąż jest jak na lekarstwo. Z badań ACCA wynika, że w USA i Wielkiej Brytanii ponad połowę studentów finansów stanowią kobiety. Mimo to zaledwie 20 proc. stanowisk średniego szczebla związanych z tą dziedziną obsadzonych jest przez płeć piękną.
— Niemal we wszystkich firmach w działach finansowych pracuje bardzo dużo kobiet. Jednak im wyższe stanowisko, tym ich udział się zmniejsza — mówi Andrea Wu, szefowa działu finansowego na Europę Środkową i Wschodnią w Thomson Reuters.
— Aby wspiąć się na kolejne szczeble kariery, kobiety muszą pracować dwa razy intensywniej niż mężczyźni — dodaje Rita Purewal.
Podkreśla jednak, że z roku na rok sytuacja się poprawia i na kierowniczych fotelach zasiada coraz więcej kobiet.
Globalny kryzys napędzany testosteronem
Gdyby więcej firm było prowadzonych przez kobiety, nie mielibyśmy takiego kryzysu — twierdzą... kobiety.