Według ekonomistów globalny wzrost gospodarczy w przyszłym roku sięgnie maksymalnie 1,2 proc. Jeśli uwzględnić efekt bazy, będzie on równie mały, jak w 2009 r.
“Rozmiar spadku globalnego PKB zależy w głównej mierze od przebiegu konfliktu za wschodnią granicą NATO. Według naszego scenariusza bazowego wojna będzie się ciągnęła aż do 2024 r., głównie dlatego, że ma ona z perspektywy Władimira Putina znaczenie egzystencjalne” - przewidują przedstawiciele IIF.
Specjaliści uważają, że największe spowolnienie odnotuje Europa, bezpośrednio dotknięta skutkami agresji rosyjskiej. PKB na starym kontynencie ma skurczyć się o 2 proc. wraz z pewnością konsumentów i przedsiębiorców. W USA wskaźnik podniesie się o 1 proc., a w Ameryce Południowej o 1,2 proc. dzięki wysokim cenom surowców i towarów eksportowych.
Motorem napędowym globalnej gospodarki mają być Chiny, w których odejście od lockdownów jest prawdopodobne. Robin Brooks, autor tej prognozy był jednym z pierwszych analityków, który przewidział parytet dolara i euro. Ponadto zapowiedział też rajd na brazylijskim realu zanim waluta zaczęła się w ogóle umacniać.
