Głodnemu biznesu pizzeria na myśli

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-01-25 00:00

Największe sieci dostrzegają wzrost apetytu na franczyzę. Jednak inwestycje planuje tylko Biesiadowo. Telepizza i DaGrasso wolą dopieszczać biznes.

Sieciowa pizzeria to bezpieczna inwestycja, zwłaszcza w czasach kryzysu — przekonują właściciele sieci.

— To był dla nas rekordowy rok pod względem otwarć. Przybyło nam 15 lokali i obecnie mamy ich 86 pod szyldami Biesiadowo i Crazy Piramid Pizza. Wzrost obrotów w niektórych sięgnął 40 proc. — mówi Wojciech Goduński, właściciel obu sieci. DaGrasso zakończyło miniony rok ze 196 pizzeriami.

— Otworzyliśmy 16 punktów — część to zupełnie nowe lokale, a część to restauracje przejęte przez nowych franczyzobiorców, bo dotychczasowi się nie sprawdzali — twierdzi Magdalena Piróg, wiceprezes Da Grasso. Porządki w sieci zrobiła również Telepizza, posiadająca obecnie 113 restauracji.

— Rozpoczęliśmy projekt restrukturyzacji i reorganizacji lokali w niektórych dużych miastach. Jej celem jest maksymalne wykorzystanie potencjału sprzedażowego. Chcieliśmy dopasować się do potrzeb rynku w związku z ogromną rozbudową nieruchomości mieszkalnych. Zmiany przeprowadziliśmy w Krakowie, a przed nami jeszcze Wrocław i Poznań. W minionym roku sprzedaliśmy ponad 6 mln sztuk pizzy, co oznacza dla nas kilkuprocentowy wzrost — mówi Iwona Olbryś, prezes polskiej Telepizzy.

Bezpiecznie i tanio

W ubiegłym roku spółka odnotowała bardzo duże zainteresowanie franczyzą. — W 2012 r. planowaliśmy oddać franczyzobiorcom cztery własne lokale, ale zainteresowanie było tak duże, że przekazaliśmy aż osiem. Na ten rok zaplanowaliśmy pięć otwarć, podpisaliśmy już jednak cztery umowy, więc spodziewamy się, że franczyzowych pizzerii przybędzie więcej — dodaje Iwona Olbryś.

Zainteresowanie franczyzobiorców można też tłumaczyć tym, że część z nich nie jest zadowolona z wyników obecnie prowadzonego biznesu i postanawiają zdywersyfikować przychody oraz ryzyko, otwierając kolejny.

Większą ekspansję planuje Wojciech Goduński.

— W tym roku przekroczymy liczbę 100 placówek. Rozpoznawalna marka przyciąga kolejnych franczyzobiorców. Ponadto nasz koncept jest stosunkowo tani — mówi właściciel Biesiadowa. Ożywione zainteresowanie franczyzą dostrzega także DaGrasso.

— Część przedsiębiorców, słysząc o nadchodzącym kryzysie, postanowiła odłożyć inwestycje na później. Czasy spowolnienia gospodarczego oznaczają też niższe koszty takiej inwestycji. Zwalniają się ciekawe miejsca pod restauracje, bo rynek zweryfikował wiele konceptów biznesowych. Wśród zainteresowanych są też przedsiębiorcy, którzy chcieli kiedyś otworzyć pizzerię na własną rękę, ale wolą nie ryzykować, lecz związać się z firmą, która zapewni im marketing i know-how — tłumaczy Magdalena Piróg.

Zdaniem Iwony Olbryś, potencjalni franczyzobiorcy dostrzegają też, że z roku na rok spada liczba indywidualnych pizzerii, choć stanowią jeszcze 76 proc.

— Część osób wraca po kilku latach pracy za granicą i chce zainwestować we własny biznes. Inną grupą są osoby, które prowadzą już działalność gospodarczą, ale chcą zmienić branżę — mówi prezes Telepizzy.

Czas prawdy

W opinii Magdaleny Piróg, ten rok zweryfikuje wiele konceptów biznesowych.

— Będzie to widoczne i po stronie dostawców, i po stronie pizzerii. Z naszego punktu widzenia to pozytywne zjawisko — możemy renegocjować warunki dostaw. Będziemy skupiać się nie na wzroście liczby placówek, ale poprawie jakości — zapowiada wiceprezes DaGrasso. Podobne deklaracje składa Telepizza.

— Skupimy się na wzroście sprzedaży w restauracjach, które już działają. Otwarcia również są istotne, ale w miastach zapewniających rentowność przedsięwzięcia — zastrzega Iwona Olbryś.

OKIEM EKSPERTA

Gastronomia nadal w dołku

ADAM WROCZYŃSKI

dyrektor w Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych

Gastronomia nadal w dołku. Sieci pizzerii odczuwały skutki kryzysu przez ostanie lata. Powinny w tym czasie wypracować metody przeciwstawiania się złej sytuacji gospodarczej. Nie dziwi więc, że restauracja pod znanym logo dużej sieci jest postrzegana jako bezpieczniejsza inwestycja niż indywidualny lokal. Potencjał rynku gastronomii jednak nie rośnie, siła zakupowa konsumentów się nie zwiększa. Pytanie więc, czy jest jeszcze miejsce na kolejne pizzerie, skoro na razie nie ma żadnych sygnałów, że w branży nastąpi odbicie. Równolegle do lokali sieciowych powstają pojedyncze i nawet jeśli po kilku miesiącach bankrutują, to przez ten czas rozwadniają potencjał rynku. Docierają do nas też informacje, że wiele mniejszych sieci pizzerii, z kilkunastoma placówkami, działa na granicy rentowności.