Głowa państwa tylko proponuje

opublikowano: 10-03-2015, 00:00

GRY WYBORCZE: W rozkręcającej się kampanii prezydenckiej kandydaci na kandydatów opowiadają najróżniejsze dyrdymały.

Szczególnie irytujące są jednak deklaracje typu „wprowadzę to i to…”, „spowoduję, że…”. Za każdą taką obietnicą stoi przecież ustawa, którą uchwalają Sejm i Senat, a dokładniej — koalicja trzymająca większość. Paradoksalnie w III Rzeczypospolitej prezydent wybierany bezpośrednio przez naród ma kompetencje legislacyjne znacznie mniejsze od przedwojennego, wybieranego pośrednio przez Zgromadzenie Narodowe. W II RP prezydent wydawał rozporządzenia z mocą ustawy i w tym trybie wchodziły w życie przepisy specjalistyczne, chociażby kodeks handlowy z 1934 r. i wiele podobnych.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

Obecnie głowa państwa może jedynie skorzystać z inicjatywy ustawodawczej. Jej losy zależą od relacji z parlamentarną większością. Jeśli prezydent wywodzi się z przeciwnego obozu politycznego, to jego projekty zaliczają tylko pierwsze czytanie i albo od razu trafiają do kosza, albo do końca kadencji spoczywają w komisyjnej zamrażarce. Zdecydowanie większe szanse mają inicjatywy ustaw, gdy głowa państwa reprezentuje partię rządzącą. Wtedy posłowie na ogół zajmują się nimi merytorycznie, chociaż nie dając żadnej gwarancji na uchwalenie ustawy. Nie mówiąc już o jej finalnym kształcie…

Doskonałym przykładem są losy tzw. małej nowelizacji ordynacji podatkowej. Właśnie mijają trzy miesiące od wniesienia przez Bronisława Komorowskiego projektu, którego filozofia brzmi „in dubio pro tributario”, co oznacza rozstrzyganie przez fiskusa i sądy wszelkich niejasności na korzyść podatnika. Projekt trafił do podkomisji i nie słychać, by miał stamtąd wyjść. Ciekawe, że nowelizacja tej samej ordynacji wniesiona znacznie później przez rząd została już ukończona i nawet ogłoszona w Dzienniku Ustaw! Ten przykład powinni sobie dobrze zapamiętać wszyscy opowiadający wyborcze bajki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu