Główne zadanie to reforma finansów

Lesław Kretowicz
09-06-2003, 00:00

Reforma finansów publicznych to najważniejsze zadanie, które rząd Leszka Millera odkładał na okres po referendum. Decyzja w sprawie ostatecznego kształtu reformy powinna zapaść jutro. Powinna...

Jutrzejsze posiedzenie rządu zdominuje problematyka reform w sektorze finansów publicznych. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami premiera Leszka Millera, jego gabinet przyjmie ostateczną wersję Programu Naprawy Finansów Rzeczypospolitej (PNFR) autorstwa Grzegorza Kołodki, ministra finansów. Dokument ten będzie jednak znacznie różnił się od pierwotnej wersji, zaprezentowanej przez resort finansów w marcu. Obecnie można go nazwać „wspólnym dzieckiem” ministra finansów i ministra gospodarki, pracy i polityki społecznej, Jerzego Hausnera.

Na początku był chaos — dwaj ministrowie resortów gospodarczych w jednym tygodniu zorganizowali konferencje prasowe, na których zaprezentowali bardzo różne programy reform. Grzegorz Kołodko i Jerzy Hausner różnili się w zasadniczych kwestiach, dodatkowo iskrzyło ze względu na ambicje obydwu ministrów. W ciągu dwóch miesięcy debat wiele kwestii zostało rozstrzygniętych i wypracowano kompromisowe rozwiązania. Minister finansów zgodził się na redukcję podatku CIT do 19 proc., utrzymał wspólne rozliczenie PIT-u dla małżeństw i osób samotnie wychowujących dzieci.

Pozostanie też automatyczna waloryzacja rent i emerytur, choć na jej zamrożenie zgodził się minister gospodarki. Wreszcie na równych prawach z pozostałymi podatnikami będą rozliczani przedsiębiorcy rolni, a reforma KRUS zostanie włączona do zadań resortu gospodarki. Mimo lekkiego sprzeciwu Jerzego Hausnera wprowadzone zostaną 17-proc. stawka PIT dla najuboższych oraz podatek od zysków giełdowych.

— Uważam, że prostsze niż wprowadzenie kolejnej stawki podatkowej jest podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 4 tys. zł. Dałoby to znacznie szybszy impuls popytowy gospodarce. Zastrzegam jednak, że nie zamierzam zostać ministrem finansów. Proponuję pewne rozwiązania, ale nie będę się upierał przy swoim stanowisku — deklaruje Jerzy Hausner.

Mimo znacznego zbliżenia stanowisk obu ministrów, nadal pozostało wiele rozbieżności, i to w bardzo kluczowych kwestiach — jak deficyt budżetowy czy termin wejścia Polski do strefy euro.

Celem Grzegorza Kołodki jest spełnienie w 2006 r. tzw. kryteriów z Maastricht i wejście do strefy euro rok później. Najtrudniejsze będzie wypełnienie kryterium fiskalnego (redukcja deficytu budżetowego do poziomu 3 proc. PKB), ale wdrożenie i pomyślna realizacja PNFR ma pozwolić ograniczyć deficyt budżetowy do 2,9 proc. PKB w 2006 r.

Minister finansów zdecydowanie odrzucił postulaty Jerzego Hausnera, aby dzięki zwiększeniu deficytu budżetowego ożywić gospodarkę kosztem opóźnienia akcesji do strefy euro.

— Taka polityka jest nierealna, błędna i nie trzyma się kupy. Będę ją oraz jej pomysłodawców zwalczał, bo z takimi ekonomistami nie jest mi po drodze — grzmi Grzegorz Kołodko.

Wynika z tego, że najważniejszym problemem, przed którym staną jutro ministrowie gabinetu Leszka Millera, będzie wybór ścieżki wejścia Polski do strefy euro. Kwestie podatkowe wydają się bowiem uzgodnione, podobnie jak proces likwidacji części agencji rządowych.

W opinii premiera, PNFR jest jednak na tyle istotny, iż nie można stracić żadnej szansy porozumienia się z partnerami społecznymi i opozycją. Nie mówi jednak nic o możliwości wypracowania jednego wspólnego stanowiska w łonie rządu. Ostrożność premiera jest w pełni uzasadniona. Tym razem Leszek Miller stanął pod ścianą i wreszcie będzie musiał jednoznacznie opowiedzieć się po stronie Grzegorza Kołodki lub Jerzego Hausnera.

Eksperci naciskają — premier powinien zdecydować się na jeden kierunek polityki gospodarczej i jej architekta. Jednak, ich zdaniem, taka decyzja niewiele zmieni w obrazie i perspektywach gospodarki. Oba programy zmierzają jedynie do pobudzania popytu przez luzowanie polityki fiskalnej, nie są natomiast programami gruntownie reformującymi sferę wydatkową budżetu. Nadal nie rozstrzygnięta pozostanie bowiem kwestia ogromnej sztywności wydatków budżetowych — głównie za sprawą systemu opieki społecznej.

Tymczasem racjonalizacja tych wydatków jest najpilniejszą potrzebą w kontekście naszej akcesji do UE — Polska będzie musiała wpłacać regularnie składkę do unijnej kasy oraz współfinansować inwestycje z funduszy pomocowych. Trzeba bowiem pamiętać, że nasz kraj otrzyma pewną pule pieniędzy z UE do wykorzystania, ale tylko w wypadku znalezienia środków własnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Główne zadanie to reforma finansów