Na razie agencja Bloomberga spekuluje na temat tego, co znajdzie się w przemówieniu prezydenta dotyczącym producentów samochodów, powołując się na wysoko postawionych informatorów w Białym Domu. A z ich wypowiedzi wynika, że Chrysler może otrzymać kolejne 6 mld USD pomocy, jeśli w ciągu trzydziestu dni przedstawi program zacieśnienia współpracy z Fiatem. Fiat miałby otrzymać 35 proc. udziałów Chryslera, jeśli zdecyduje się na wyciągnięcie pomocnej dłoni. Z kolei GM ma na poprawę swojego planu 60 dni. Nie wiadomo, na jak duże wsparcie GM mógłby liczyć, poza tym, że plan powstanie przy pomocy zewnętrznych ekspertów. W Białym Domu uważają, że upadłość producentów samochodów może być najlepszym wyjściem.
SYTUACJA NA GPW
Tuż przed zakończeniem pierwszej w tym tygodniu sesji
WIG20 z wynikiem -4,3 proc. był jednym z najgorszych indeksów w Europie.
Niekwestionowanym liderem spadków był BRE Bank (-9,5 proc.), którego listy
zastawne otrzymały niższy rating od agencji Moody's na skutek pogarszającej się
kondycji spółki-matki Commerzbanku. Dodatkowo analitycy UniCredit obniżyli
rekomendację dla BRE Banku oraz BZ WBK z "trzymaj" do "sprzedaj". W rezultacie
akcje wszystkich banków wchodzących w skład WIG20 potaniały o więcej niż 4 proc.
Tylko dwie spośród dwudziestu wiodących spółek na GPW kończyły sesję na plusie:
Bioton oraz TP SA. Telekomunikacja Polska zobowiązała się obniżyć ceny połączeń
dla klientów biznesowych, dzięki czemu uniknie kary, którą groził UKE.
GIEŁDY W EUROPIE
Około godziny 17 czasu warszawskiego amerykańskie
indeksy spadały o ponad 3,5 proc. Inwestorzy zaczynają wierzyć, że po odejściu
prezesa General Motors coraz bardziej nieuchronne jest bankructwo spółki
dyplomatycznie określane przez niektórych dziennikarzy przymusową
restrukturyzacją. Państwowe dofinansowanie z jesieni 2008 roku okazało się
niewystarczające zarówno w przypadku GM jak Chrysler'a. Z kolei optymizm
zasiewany ostatnio przez przedstawicieli największych banków twierdzących, że po
pierwszych miesiącach notują pokaźne zyski, szybko uleciał, ponieważ okazuje
się, że owe wyniki są rezultatem masowej wyprzedaży aktywów przez będącą na
skraju bankructwa grupę AIG.
WALUTY
Dzisiejsze osłabienie złotego przydarzyło się nam w momencie, w
którym ponownie prasa światowa nas wychwala. The Economist uważa, że Polska jako
jedyny kraj w Europie zanotuje w tym roku wzrost gospodarczy. Inwestorów to nie
przekonało - złoty spadał solidarnie razem innymi walutami regionu. Zalety
naszej gospodarki na razie nam nie pomagają, z czego wniosek, że to nie lokalne
problemy wpłynęły na osłabienie złotego. A było ono spore. Dolar podrożał dziś o
3,2 proc. do 3,60 PLN. Euro podrożało o 2 proc. do 4,734 PLN, a frank o 2,3
proc. do 3,123 PLN. Kursy walut są najwyższe od 12 marca. Właściwą przyczyną
osłabienia złotego jest wzrost notowań dolara, a w zasadzie kontynuacja tego
wzrostu rozpoczętego w poprzednim tygodniu. Euro spadło do 1,315 USD, a jeszcze
tydzień temu było o 6 centów droższe.
SUROWCE
Równolegle z wyprzedażą na rynkach akcji inwestorzy
realizowali zyski na rynkach surowcowych. W poniedziałek pozbywano się zarówno
ropy naftowej, która potaniała o blisko 4 proc. (spadając poniżej 50 USD za
baryłkę), jak i metali przemysłowych z miedzią na czele. Poranne dane o
produkcji przemysłowej w Japonii (spadek o 38 proc. r/r) sugerują, że odbudowa
zaufania i popytu potrwa dłużej niż życzyłaby sobie tego branża metalurgiczna.
Umacniający się dolar był dodatkowym argumentem za wycofaniem się z rynku
surowcowego dla inwestorów z innych stref walutowych.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Łukasz Wróbel, Emil Szweda - Open Finance