Agencja powołuje się na wewnętrzne dokumenty firmy udostępnione śledczym.
Według prokuratury GM ponad dekadę zwlekał na poinformowanie i naprawienie usterek, które dotyczyły 2,6 mln aut. Tyle lat minęło od kiedy firma zorientowała się, że wadliwy przełącznik może między innymi unieruchomić silnik i zablokować poduszki powietrzne.
Z dokumentów z 2005 r. wynika, że koszt wymiany wadliwej części wyniósłby 90 centów od auta plus 400 tys. USD kosztów obróbki, które miałyby się zamortyzować w ciągu kilku lat.

The Renaissance Center, światowa centrala koncernu General Motors w Detroit