Gmach rządu znów za płotem

Adam Sofuł
opublikowano: 2008-06-23 00:00

Siedziba rządu znów ogrodzona metalowymi płotkami, na ulicach znów zapłonęło kilka opon, a warszawscy kierowcy odebrali kolejną lekcję cierpliwości w korkach. Zaczyna się kolejny sezon protestów. Najwyraźniej rząd ma definitywnie miodowy miesiąc — przynajmniej jeśli chodzi o związki zawodowe — za sobą.

Najliczniej reprezentowani byli stoczniowcy — co zrozumiałe, jeśli wziąć pod uwagę dramatyczną sytuację tej branży. „Róbcie coś, co uratuje polskie stocznie” — krzyczeli związkowcy. Rząd „coś” robi, ale czy zdąży — to już zupełnie inna sprawa. Dramat stoczni był jednak pretekstem do znacznie szerszego zestawu postulatów — tego samego dnia Sierpień ’80 protestował przeciwko zmianom w kodeksie pracy, a pracownicy sanepidu domagali się przed Ministerstwem Zdrowia wzrostu płac. Gdy konkurencja wyległa na ulicę, nie mogły też milczeć większe związki — OPZZ zapowiedziało akcję protestacyjną m.in. w sprawie podwyższenia płacy minimalnej.

Związki są od tego, żeby protestować — można powiedzieć. Trzeba z nimi rozmawiać, ale niekoniecznie zgadzać się na ich wszystkie postulaty. Piątkowe protesty mogą być jednak sygnałem, że rząd zaczyna tracić inicjatywę. Już raz istniało takie zagrożenie przy okazji protestów służby zdrowia z początku funkcjonowania gabinetu, wówczas jednak dzięki organizacji białego szczytu udało się ją odzyskać. Teraz też trzeba pomyśleć o takich działaniach, bo w przeciwnym wypadku za parę miesięcy metalowe barierki przed kancelarią premiera staną się stałym elementem krajobrazu.

Adam Sofuł