Jeszcze jedna kłoda pod nogi inwestorów: z winy urzędników i posłów gminy nie mogą już zwalniać ich z podatku od nieruchomości.
Polska wysyła zagranicznym inwestorom sprzeczne sygnały. Nie umilkły pochwały za zgodę na lokowanie centrów usługowych w specjalnych strefach ekonomicznych, a już pojawiła się przeszkoda utrudniająca gminom przyciąganie kapitału. Wiele z nich nawet o tym nie wie.
Dziurawa ustawa
Największą zachętą, jaką dotychczas dysponował samorząd lokalny, było zwolnienie inwestorów z podatku od nieruchomości. Od 1 stycznia zniknęły przepisy dające do tego podstawę.
Wcześniej też nie było łatwo, bo zwolnienie od podatku jest pomocą publiczną która musi być zgodna z procedurami UE. Rada gminy musiała więc uchwalić program pomocowy, uzyskać opinię prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) i notyfikować go w Komisji Europejskiej (KE).
Przepisy przejściowe ustawy o postępowaniu w sprawach pomocy publicznej przewidywały taką notyfikację tylko do 31 grudnia 2004 r. Skutek: od 1 stycznia gminne projekty programów zwolnień podatkowych nie mogą być notyfikowane w Brukseli, a w konsekwencji żadna gmina nie może obiecać inwestorowi takiej ulgi. Wygrali ci, którzy zdążyli przed końcem roku.
— Zdążyliśmy przygotować program, więc nasi inwestorzy są bezpieczni. Złożyliśmy dokumenty w UOKiK i czekamy na odpowiedź Komisji Europejskiej — mówi Paweł Panczyj, szef zespołu ds. wspierania inwestycji zagranicznych Urzędu Miasta we Wrocławiu.
W ustawie o postępowaniu w sprawach pomocy publicznej jest przepis, który mógłby ułatwić rozwiązanie problemu. Artykuł 8 umożliwia stworzenie dla całego kraju ogólnej regulacji tego typu programów pomocowych i przedstawienie jej KE. Gminy chcące zwolnić inwestora z podatku od nieruchomości, nie musiałyby przechodzić całej biurokratycznej mitręgi.
Problem w tym, że przepisów ogólnych nie ma. Miały się znaleźć w nowelizacji ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, której brak.
— Ustawa nie wyszła jeszcze poza etap uzgodnień między departamentami. Potem będą uzgodnienia międzyresortowe i ścieżka legislacyjna, co potrwa 2-3 miesiące — mówi Anna Sobocińska z biura prasowego Ministerstwa Finansów.
Gminy są sparaliżowane. Wyjście jednak istnieje.
— Doraźnie można znowelizować ustawę o postępowaniu w sprawach pomocy publicznej i uchylić artykuł o notyfikacji tylko do 31 grudnia 2004 r. — proponuje Sebastian Mikosz, były prezes Państwowej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.
To jednak prowizorka. Potrzebne jest trwałe rozwiązanie.
— Trzeba jak najszybciej przyjąć projekt nowelizacji ustawy o podatkach i opłatach lokalnych i notyfikować go w KE. Konsultowaliśmy już to rozwiązanie z resortem finansów — dodaje Sebastian Mikosz.
Procedura udzielania zwolnień byłaby wtedy o wiele prostsza.
Sprzeczne sygnały
Zamieszanie z podatkiem od nieruchomości to nie jedyny dowód na to, że w polityce wspierania inwestycji urzędnikom dużo łatwiej coś popsuć niż zbudować. W ostatnich dniach rząd musiał zmieniać uchwałę w sprawie wieloletniego programu wspierania inwestorów. Przyznał pomoc bezpośrednio Michelinowi i HP, a nie spółkom tych koncernów powołanym do inwestycji. Nie otrzymałyby więc ani grosza.
Mimo szybkiej reakcji rządu, świat otrzymał sygnał z Polski: robienie interesów w tym kraju jest nadal obarczone ryzykiem.
— Bałagan prawny, niejasne zasady i przepisy zniechęcają potencjalnych inwestorów zagranicznych — twierdzi Ireneusz Jabłoński z Centrum im. A. Smitha.