Gminy, którym się udało

Agnieszka Zielińska
11-03-2008, 00:00

Są jak dobrze prosperujące przedsiębiorstwa. Na swój sukces pracują latami. I osiągają go dzięki żelaznej konsekwencji.

Sukces samorządu zależy od konsekwencji we wdrażaniu strategii

Są jak dobrze prosperujące przedsiębiorstwa. Na swój sukces pracują latami. I osiągają go dzięki żelaznej konsekwencji.

Maleńki Mszczonów leży zaledwie 45 km od Warszawy i 90 km od Łodzi, przy głównej trasie Warszawa — Katowice i na międzynarodowym szlaku TIR-ów. Tu krzyżuje się Centralna Magistrala Kolejowa z trasą kolei towarowej Słubice — Terespol. Atutem miasteczka jest doskonała lokalizacja, co miejscowe władze umiejętnie wykorzystują. Rezultat? Mszczonów nazywany jest dziś Tygrysem Mazowsza. Ma dwie dzielnice przemysłowe, a lista inwestorów, którzy są tu obecni, jest imponująca. W Mszczonowie zainwestował m.in. francuski FM-Logistic, z którego usług korzystają m.in. tacy potentaci, jak Procter & Gamble, Nestle, Panasonic, Michelin i holenderski DSM produkujący witaminy dla zwierząt. W miasteczku jest obecny również duński Maersk, światowy potentat w dziedzinie logistyki, a także firmy Fiege i Jysk. Jak udało się je przyciągnąć?

— W połowie lat dziewięćdziesiątych wydzieliliśmy 300--hektarowy teren pod specjalną strefę przemysłową i zaczęliśmy budować lokalną infrastrukturę. Potem udało się pozyskać pierwszego poważnego inwestora, a za nim przyszli następni — wspomina burmistrz Mszczonowa Józef Grzegorz Kurek.

Zdaniem specjalistów, tajemnica sukcesu Mszczonowa to umiejętnie opracowana strategia i konsekwencja w jej wprowadzaniu, a to z kolei podstawa sukcesu każdej gminy. Podobnie było w podwrocławskich Kobierzycach.

— Konsekwencja i cierpliwość są bardzo ważne. Czasami trzeba przygotować kilkanaście projektów, aby co najmniej dwa się udały — ocenia Ryszard Pacholik, wójt Kobierzyc.

Gmina, którą zarządza, może być dla innych wzorem do naśladowania. Takie firmy, jak Cargill, Cadbury, a także Tesco, Macro Cash & Carry, IKEA, Castorama, Toshiba, LG Philips LCD i LG Electronics zainwestowały tu miliony euro.

W czym tkwi tajemnica sukcesu Kobierzyc?

— Najważniejsze jest przygotowanie gruntów. Najlepiej, jeśli są one kompletnie uzbrojone albo przynajmniej są warunki do ich szybkiego uzbrojenia. Dla przedsiębiorców liczą się przede wszystkim konkrety — tłumaczy wójt Kobierzyc.

Polski Kuwejt

Przykładem gminy, której również się udało, jest łódzki Kleszczów, nazywany często polskim Kuwejtem. Ta najbogatsza gmina w Polsce leży nie na ropie, ale na węglu. Co roku do kasy gminy wpływają miliony złotych z podatku od nieruchomości, które wpłacają kopalnia węgla brunatnego i bełchatowska elektrownia.

Niestety, węglowe prosperity kiedyś się skończy. Dlatego konieczne są nowe inwestycje. Na terenie gminy powstała Kleszczowska Strefa Przemysłowa. W ciągu ostatnich lat zainwestowało w niej kilkanaście firm, które zatrudniły tysiąc osób i zainwestowały 300 milionów euro. Do największych należą producent płyt kartonowo-gipsowych Knauf Bełchatów, austriacki Teich Poland (opakowania) i portugalska firma CCL Colep Polska (kosmetyki). Ostatnio w strefie postawiła również fabrykę m.in. niemiecka firma Kaparol produkująca suche tynki.

— Nowym firmom w strefie sprzyja koniunktura w budownictwie. Wykorzystują one dostępne na terenie gminy surowce mineralne, m.in. piasek wydobywany przez BOT oraz syntetyczny gips, który powstaje przy odsiarczaniu spalin — opowiada Jerzy Strachocki z urzędu w Kleszczowie.

Są tutaj również firmy produkujące m.in. wodę źródlaną, napoje, opakowania dla przemysłu spożywczego i pojemniki do aerozoli. W Kleszczowskiej Strefie Przemysłowej znajduje się także największe w Europie Wschodniej centrum logistyczne francuskiej spółki CAT, które przygotowuje do sprzedaży w sieciach dilerskich nowe samochody.

Liczą się referencje

Dlaczego jednym samorządom się udaje, a innym nie?

Zdaniem ekspertów, powodem braku inwestycji jest biurokracja, która może skutecznie zabić każdą biznesową inicjatywę. Inwestorów odstraszają również skomplikowane procedury administracyjne i… składanie obietnic bez pokrycia.

Problem pojawia się też, gdy brakuje aktualnych planów zagospodarowania przestrzennego, bo wydłuża uzyskanie pozwolenia na budowę. Gminy, które mają plany — jak np. podwarszawska Lesznowola — nie narzekają na brak inwestycji. Plany pokrywają też 100 proc. obszaru Kobierzyc. Informacje o przygotowanej przez gminę ofercie umieszczane są w internecie, co inwestorom ułatwia życie.

Zdaniem ekspertów, przyczyną niepowodzeń niektórych samorządów może być także niechęć do podejmowania ryzyka. Gminy rzadko zaciągają kredyty, boją się korzystania z nowych finansowych instrumentów. Dla wielu budowa szkoły, szpitala lub nowej drogi to jedyny sposób wykorzystania unijnych funduszy. Rzadko decydują się na proponowanie inwestorom zwolnień i ulg. Tymczasem ma to psychologiczne znaczenie.

— Dawno obniżyliśmy dla przedsiębiorców podatki od nieruchomości. Jednak największe ulgi mogą uzyskać w ramach tzw. dużych projektów — mówi Wojciech Murdzek, prezydent Świdnicy.

W mieście zainwestowały m.in. takie firmy, jak Elektrolux i Colgate.

— Wejście Szwedów było przełomem. Wkrótce potem pojawiła się firma Colgate. Pomogło nam dobre świadectwo wystawione przez Elektrolux — przyznaje prezydent Świdnicy.

Samorządowcy podkreślają, że jeżeli uda się stworzyć odpowiedni klimat, to zaczynają działać referencje. Najlepszą promocją dla gmin jest więc zadowolony i dobrze obsłużony inwestor.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Gminy, którym się udało