W tym roku przedsiębiorcy nie zapłacą niższego podatku od nieruchomości. Niewielu z nich skorzysta też z ulg lub zwolnień.
Gminy już uchwaliły nowe podatki i opłaty lokalne na ten rok. Przedsiębiorców dotyczy głównie podatek od nieruchomości — gruntów oraz budynków lub ich części związanych z prowadzeniem działalności. Sprawdziliśmy, ile będą płacić firmy w dużych miastach.
Niższe nie będą
Samorządowcy zgodnie deklarują, że dążą do obniżania obciążeń. Jednak z sondy wynika, że podatki nigdzie nie zmaleją — w najlepszym wypadku pozostaną takie same.
— Gdybyśmy zastosowali się do zaleceń ministerstwa, zyskalibyśmy tylko 4 mln zł, więc zdecydowaliśmy, że nie będziemy zwiększać podatków. I tak są wysokie — mówi Jan Chudzik, skarbnik Kielc.
Stawki nie zmieniają się również w Warszawie, Wrocławiu i Gorzowie Wielkopolskim. W pozostałych miastach wojewódzkich podatki podwyższono w oparciu o wskaźnik wzrostu cen ogłoszony przez GUS — 3,2 proc. W praktyce ich wysokość niewiele odbiega od maksymalnego poziomu dopuszczonego przez ministra finansów.
Więksi płacą więcej
W niektórych miastach, np. w Opolu czy Szczecinie, różnicuje się podatki od budynków przeznaczonych na prowadzenie działalności gospodarczej w zależności od powierzchni. Chodzi głównie o obiekty handlowe, a więc najwięcej do gminnych kas wpłynie z hipermarketów. W Krakowie zastosowano natomiast preferencyjne stawki w stosunku do określonych rodzajów działalności gospodarczej. Piekarze, cukiernicy, rzeźnicy i producenci materiałów budowlanych zapłacą połowę maksymalnej kwoty ustawowej dotyczącej opodatkowania nieruchomości, a np. mechanicy samochodowi, blacharze i lakiernicy — około 80 procent. Część miast, m.in. Gdańsk, Białystok, Lublin, Rzeszów, będzie stosowała zachęty podatkowe dla przedsiębiorców realizujących nowe inwestycje lub zwiększających zatrudnienie.