Co roku wiosenne roztopy czy ulewne deszcze powodują podtopienia w miastach i na wsiach. Samorządowcy proszą wówczas właścicieli nieruchomości o czyszczenie rowów i konserwację urządzeń melioracyjnych. Od apeli aż się roi na internetowych stronach samorządów. A na przykład władze Myszyńca zagroziły nawet tym, którzy nie czyszczą rowów i drenów, utratą unijnych dopłat. Ministerstwo Środowiska ma pomysł na rozwiązanie problemu. W przedstawionym niedawno projekcie Prawa wodnego proponuje, żeby utrzymanie urządzeń melioracyjnych na gruntach rolnych i przeznaczonych do odwadniania terenów zurbanizowanych stało się zadaniem własnym gminy. Propozycja wzbudziła jednak sprzeciw Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej, którego przedstawiciele już w ubiegłym roku dyskutowali o nim na spotkaniu w resorcie środowiska.

„Urządzenia drenarskie zostały zamulone z powodu braku swobodnego odpływu wód gruntowych, rowy melioracyjne, mosty, przepusty pozarastały krzewami, drzewami, trawami (…). Według wyliczeń WZMUW [Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych — red.] w Warszawie oraz Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego koszt doprowadzenia tych urządzeń do właściwego stanu szacowany jest na kwotę 64 mld zł” — napisał Mariusz Poznański, szef związku w liście do Macieja Grabowskiego, ministra środowiska.
Dziurawa kasa
Tymczasem przez najbliższe 5 lat budżet dofinansuje gminy zaledwie nieco 20,5 mln zł rocznie na prace melioracyjne. W projekcie Prawa wodnego urzędnicy resortu prognozują też, że samorządy otrzymają około 170 mln zł rocznie z opłat właścicieli nieruchomości, którzy czerpią pożytki z funkcjonowania urządzeń melioracji wodnych. Będą oni bowiem mieli obowiązek płacić daninę melioracyjną na rzecz gminy. Obecnie właściciele nieruchomości mogą płacić spółkom wodnym składki członkowskie pozwalające na finansowa nie utrzymania urządzeń, ale w uzasadnieniu do projektu ministerstwo przyznaje, że ich ściągalność jest mała. Ponadto wiele spółek wcale nie zajmuje się melioracją, świadczy natomiast intratne usługi wodociągowe i kanalizacyjne. Zgodnie z nowym Prawem wodnym zarząd nad spółkami przejmą gminy (obecnie wiele tych firm należy do starostw), które będą mogły zlecać im albo innym podmiotom świadczenie usług utrzymania urządzeń melioracyjnych. Ministerstwo finansów domaga się, żeby w przepisach określić minimalną obowiązkową opłatę. Większość przedstawicieli samorządów gminnych nie chce na razie komentować projektu, ponieważ nie poznali jeszcze jego szczegółów.
— Przez najbliższe tygodnie będziemy analizowali projekt i spotykali się z sołtysami, by rozmawiać o koniecznych inwestycjach i możliwościach ich przeprowadzenia — mówi Adam Kręcioch, wójt Tomic, który apelował wcześniej do właścicieli gruntów o konserwację urządzeń, by chronić gminę przed powodzią i podtopieniami.
Uporządkowanie systemu melioracji jest ważne nie tylko dla samorządów i mieszkańców, ale także dla inwestorów i firm budowlanych. Przed laty firmy budujące prowadzącą nad morze autostradęA1 zaprojektowały odpływy do widniejących na lokalnych mapach urządzeń melioracyjnych. Problem w tym, że wielu właścicieli gruntów zasypało rowy albo nie dbało o ich drożność, więc woda spływająca w nowej drogi była dla nich sporym problemem. Obecnie często budowlańcy nim przystąpią do realizacji inwestycji, sprawdzają faktyczny stan odwodnienia.
Fundusze marszałków
Projekt Prawa wodnego niesie także sporo zmian dla samorządów marszałkowskich. Będą zarządzały większą niż obecnie liczbą cieków wodnych. Ministerstwo środowiska zapewnia jednak, że nie poniosą uszczerbku finansowego. Szacuje, że rocznie będą dostawały 93 mln zł z puli trafiającej obecnie do wojewódzkich funduszy ochrony środowiska. Do marszałków będą też wpływały opłaty za korzystanie z wody przez podmioty dotychczas zwolnione z tego obowiązku, na przykład energetyczne. Projekt precyzuje także przepisy dotyczące realizowania przez samorządy inwestycji wodnych jako zadań własnych, dzięki czemu nie powinny już mieć problemów z regionalnymi izbami obrachunkowymi, które czasem kwestionują finansowanie takich projektów.