Gminy zgłaszają (nie)przygotowanie

opublikowano: 11-12-2016, 22:00

Niewiele samorządów popiera reformę oświaty. Najbardziej boją się włodarze mniejszych miejscowości

MEN zakłada, że 8-klasowa podstawówka wróci do systemu edukacji już od września 2017 r. Gimnazja będą wygaszone — dwie pierwsze klasy zostaną w podstawówce, a ostatnia trafi do szkół średnich, tak jak 17 lat temu. Ustawa ma być przyjęta przez Sejm jeszcze w grudniu. Niektóre samorządy liczą koszty. W mniejszych może to być po kilkaset tysięcy złotych, w największych — grube miliony.

W Łodzi, gdzie prezydentem jest Hanna Zdanowska, mówią, że trzeba czekać na ustawę i jest za wcześnie, by szacować koszty reformy oświaty.
Zobacz więcej

CZEKAJĄ:

W Łodzi, gdzie prezydentem jest Hanna Zdanowska, mówią, że trzeba czekać na ustawę i jest za wcześnie, by szacować koszty reformy oświaty. ARC

Będą potrzebne głównie na odprawy dla nauczycieli i dostosowanie budynków, klas i pomocy dydaktycznych. Wielu podkreśla, że brak podstaw programowych, które powinny poprzedzać takie zmiany, i szacuje, że pracę mogą stracić tysiące osób — dyrektorzy gimnazjów, nauczyciele i inni pracownicy szkół. Anna Zalewska, minister edukacji, odpowiada, że liczba dzieci się nie zmieni, więc nie spadnie zapotrzebowanie na nauczycieli.

Prymus Kraków

— U nas nie będzie z tym problemu. Spodziewamy się, że po reformie znacząco zwiększy się liczba etatów dla nauczycieli, bo szkolne oddziały będą mniejsze. W przepełnionych dziś podstawówkach zniknie też problem zajęć na wiele zmian i zapewnienia dzieciom dojazdu, bo szkoły będą bliżej domów — mówi Monika Chylaszek z krakowskiego ratusza. Wstępna nowa siatka szkół powstała tam już w październiku, a niedawno zaczęły się konsultacje z nauczycielami i rodzicami.

— Nie oceniamy reformy, staramy się wyjść naprzeciw normom prawnym, do których i tak jako samorząd będziemy się musieli dostosować. Tak duże miasto jak nasze nie zdążyłoby przygotować zmian, gdybyśmy czekali do przyjęcia ustawy przez Sejm. To ogromna praca, setki uchwał do przyjęcia — tłumaczy Monika Chylaszek. Krakowski magistrat szacuje koszty zmian na 20 mln zł w 2017 r. Jak tłumaczy Monika Chylaszek, tyle pochłoną odprawy dla nauczycieli i modernizacje budynków.

Duzi wyczekują

Warszawski ratusz mówi o 100-200 mln zł w ciągu czterech lat (w 2017 r. — 30-60 mln zł). — Tych pieniędzy nie wydamy na pomoc społeczną, kulturę i drogi. Mimo że rząd zapewnia, że znajdą się na to fundusze, nadal nie wiemy, jakiej konkretnej pomocy się spodziewać. Trzeba też pamiętać, że do subwencji oświatowej na każdego ucznia gmina dokłada drugie tyle. Pomijam zasadność zmian i chaos, jaki powstanie, bo, moim zdaniem, jest to demontaż systemu edukacji.

Jeden z najważniejszych problemów to to, że jesteśmy zmuszeni w bardzo krótkim czasie zdecydować o losie uczniów i szkół. Odpowiedzialność za to spadnie na samorządy — uważa Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent Warszawy. Za to w Łodzi, w której część radnych wystosowała do rządu protest przeciw likwidacji gimnazjów, magistrat wyczekuje.

— Zespół do spraw zmian w edukacji pracuje nad różnymi scenariuszami, ale z przedstawieniem wyników musimy czekać na ustawę. Jest zbyt wcześnie, by mówić o szacowanych kosztach — mówi Joanna Wojtkun z łódzkiego ratusza.

Mniejsi się boją

Wielu włodarzy mniejszych gmin obawia się zmian. Adam Dziedzic, wójt Świlczy w woj. podkarpackim zastanawia się, czy będzie musiał zlikwidować jedną szkołę.

— Subwencja oświatowa spadnie o sumę wynikającą z liczby uczniów trzecich klas gimnazjalnych, a koszty utrzymania szkół zostaną takie same lub nawet wzrosną, bo powstaną nowe oddziały w podstawówkach. Czyli kasy mniej, zadań więcej przy wyższych kosztach, a to wszystko niech już sobie samorządy same zrobią — narzeka wójt. Przeciwnikiem zmian jest także prezydent Ciechanowa.

— Takie tempo zmian nie pozwala na odpowiednie przygotowanie. Przerażają czekające nas koszty. Co dalej z budynkami? Na ich dostosowanie do potrzeb gimnazjalnych samorząd wydał miliony złotych. Przy Gimnazjum nr 3 powstało nowoczesne boisko. Nawet po umieszczeniu w tych budynkach części starszych klas szkoły podstawowejpojawią się ogromne utrudnienia organizacyjne — uważa Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa.

MEN uspokaja

Gminy będą miały pięć lat na dostosowanie się do nowego systemu. MEN zakłada dużą ich swobodę w organizowaniu pracy szkół. I zapewnia, że w budżecie państwa nie zabraknie na to pieniędzy. Subwencja na ucznia podstawówki ma być większa niż dotąd na ucznia gimnazjum. — W roku 2017 planujemy 313 mln zł, w roku 2018 — 148 mln zł, w roku 2019 — 243 mln zł. Można je będzie wykorzystać na dostosowanie budynków i ich wyposażenie na potrzeby nowej struktury szkół, a także na koszty administracyjne — informuje MEN. Subwencją oświatową zostaną też objęte sześciolatki. Będzie znacznie wyższa niż dotacja celowa na dziecko w przedszkolu (średnio po 4300 zł).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Gminy zgłaszają (nie)przygotowanie