Presję na wzrost cen surowca zdaniem banku wywiera zmniejszenie wolnych mocy wydobywczych kartelu OPEC. Sięgają one obecnie 2 mln baryłek dziennie, podczas gdy jeszcze w grudniu wynosiły 3 mln baryłek.
Wydobycie w Libii spadło w wyniku wybuchu walk w tym kraju o 1 mln baryłek dziennie i, jak podkreśla Goldman Sachs, jedynym producentem mogącym skompensować ten ubytek jest Arabia Saudyjska.
- Rzeczywiste ryzyko polega na tym, że w pewnym momencie spadku wydobycia nie zrównoważy nawet uruchomienie wolnych mocy – napisali w raporcie analitycy banku.
Jak dodaje Bank of America, wzrost cen ropy będzie miał największy wpływ na wyniki finansowe Shella, Statoilu i OMV. Zdaniem banku w tym roku średnia cena baryłki ropy Brent sięgnie 108 USD, a w przyszłym 95 USD. Poprzednio prognozowano, ze będzie to odpowiednio 88 USD i 85 USD.
Za baryłkę ropy Brent w dostawach trzymiesięcznych płacono we wtorek po południu 115,22 USD, o pół dolara więcej niż dzień wcześniej.