W odpowiedzi na przedłużające się ograniczenia na kluczowym szlaku transportowym, bank inwestycyjny Goldman Sachs ponownie podniósł swoje oczekiwania dotyczące cen ropy Brent. Amerykańska instytucja zakłada obecnie, że w czwartym kwartale 2026 r. średnia cena wyniesie 90 dolarów za baryłkę, wobec wcześniejszej prognozy na poziomie 80 dolarów. Stratedzy podkreślają, że obecne poziomy są „…prawie o 30 dolarów wyższe niż przed „szokiem” Ormuz”.
Za wzrostami stoi gwałtowne ograniczenie podaży. Konflikt w regionie Zatoki Perskiej oraz blokada Cieśniny Ormuz praktycznie zatrzymały przepływ surowca przez jeden z najważniejszych punktów globalnej infrastruktury energetycznej. W efekcie ceny ropy Brent wzrosły o niemal 50 proc. od końca lutego, co zwiększa presję inflacyjną i jednocześnie stanowi zagrożenie dla wzrostu gospodarczego.
Rekordowy spadek zapasów ropy
Eksperci Goldman Sachs zwracają uwagę na bezprecedensową skalę spadków zapasów.
Szacujemy, że utracone 14,5 miliona baryłek ropy naftowej dziennie w Zatoce Perskiej powoduje, że globalne zapasy ropy spadną w rekordowym tempie 11-12 milionów baryłek dziennie w kwietniu – napisano w najnowszym raporcie.
Jednocześnie zaznaczają, że tak szybkie tempo redukcji zapasów nie może utrzymywać się długo. Ich zdaniem, ekstremalne zmniejszenie zapasów nie jest trwałe, jeszcze większe spadki popytu mogą być konieczne, jeśli szok podażowy będzie się utrzymywał dłużej – dodali. W ich ocenie rynek będzie zmuszony do dostosowań, które mogą oznaczać spowolnienie konsumpcji energii.
Prognozy stabilizacji, ale ryzyka pozostają
Goldman Sachs zakłada, że eksport ropy z regionu zacznie się normalizować dopiero pod koniec czerwca, a nie – jak wcześniej prognozowano – w połowie maja. Oczekiwane jest także wolniejsze odbicie produkcji. Bank wskazuje, że „ryzyko gospodarcze jest większe niż sugeruje sam scenariusz bazowy”, podkreślając wpływ wysokich cen paliw i możliwych niedoborów produktów rafinowanych.
W związku z zakłóceniami rynek może odnotować w bieżącym kwartale deficyt na poziomie 9,6 miliona baryłek dziennie, co stanowi wyraźną zmianę względem nadwyżki obserwowanej rok wcześniej.
Rynek wciąż w fazie napięcia
Tymczasem kontrakty terminowe utrzymują się w pobliżu 108 dolarów za baryłkę, notując szósty z rzędu dzień wzrostów – najdłuższą taką serię od ponad roku. To pokazuje, że mimo oczekiwań na poprawę sytuacji, rynek pozostaje wyjątkowo wrażliwy na wszelkie sygnały dotyczące podaży i geopolityki.
