W środę inwestorzy z amerykańskich rynków akcji czekali na ogłoszenie komunikatu po posiedzeniu FOMC, co jak zwykle nastąpiło na dwie godziny przed końcem sesji. Doczekali się „byczego” sygnału, bo komunikat okazał się „gołębi”. Był jednak dużo bardziej „gołębi” niż oczekiwano, dlatego pozytywna reakcja rynku trwała krótko. Problem polegał na tym, że zmiany w „dot plot” sugerujące brak podwyżki stóp w tym roku i jedną w przyszłym, a także zakończenie redukcji bilansu Fed już we wrześniu, spowodowały spadek rentowności obligacji USA, „dziesięciolatek” najniżej od 15 miesięcy, a także spadek indeksu dolara najniżej od 6 tygodni. Niektórzy komentatorzy wskazywali na poszerzającą się skalę inwersji na krzywej rentowności obligacji USA, co miałoby sygnalizować rosnące prawdopodobieństwo recesji. W dół poszły kursy akcji banków i innych spółek finansowych, dla których środowisko niskich stóp nie jest korzystne. Segment finansowy spadał najmocniej, o 2,1 proc., wśród 11 głównych segmentów S&P500. W trójce najmocniej dotkniętych spadkami znalazły się także segmenty ochrony zdrowia (-0,7 proc.) i spółek przemysłowych (-0,6 proc.). Najlepiej na tle rynku wyglądały segmenty energii (0,9 proc.), co było reakcją na wzrost ceny ropy najwyżej od listopada, a także segment usług telekomunikacyjnych (1,2 proc.).
70 proc. spółek z S&P500 kończyło sesję spadkiem kursu, z dziesięciu najmocniej taniejących aż siedem to spółki finansowe. Z 30 blue chipów wchodzących w skład średniej Dow Jones spadły kursy 23. Najmocniej taniały akcje banków Goldman Sachs (-3,4 proc.) i JP Morgan Chase (-2,1 proc.), a także ubezpieczyciela zdrowotnego UnitedHealth Group (-2,6 proc.). Najlepiej w środę notowane blue chipy, to Apple (0,9 proc.), McDonald's (1,0 proc.) i Home Depot (1,1 proc.).