Google oskarżone o wolną reakcję na „celebgate”

Karol Kopańko
opublikowano: 2014-10-07 16:23

Amerykańscy prawnicy reprezentujący gwiazdy, których nagie zdjęcia wyciekły na początku września z usługi Apple iCloud, oskarżają Google o brak szybkiej reakcji na ich rozprzestrzenianie się w internecie. Firmie grozi pozew na 100 mln USD.

Zdaniem prawników do dziś w serwisach takich jak BlogSpot czy YouTube można natknąć się na nagie zdjęcia celebrytek. Inaczej zareagować miał Twitter, który prośby o usunięcie linków realizować natychmiastowo.   

Bloomberg

W kwestię uzyskania pieniężnego zadośćuczynienia zaangażowali się prawnicy Justina Verlandera, miotającego baseballowej drużyny Detroit Tigers i chłopaka modelki Kate Upton, jednej z gwiazd, której wizerunek ucierpiał na wycieku zdjęć. Zgodnie z ich informacjami w tydzień po zgłoszeniu wniosku o usunięcie 461 linków prowadzących do nagich zdjęć, 51 proc. z nich ciągle działało. Google jest jest jednak innego zdania i twierdzi, że usunęło 444 adresy.   

- W ciągu kilku godzin od wpłynięcia żądań usunęliśmy dziesiątki tysięcy zdjęć i zamknęliśmy setki kont. Internet jest używany do wielu dobrych rzeczy, a kradzież prywatnych zdjęć nie jest jedną z nich - możemy przeczytać w oświadczeniu Google przesłanym serwisowi ZDNet.   

Podobne oskarżenia zostały wystosowane również w stronę internetowego forum Reddit.