Zdaniem prawników do dziś w serwisach takich jak BlogSpot czy YouTube można natknąć się na nagie zdjęcia celebrytek. Inaczej zareagować miał Twitter, który prośby o usunięcie linków realizować natychmiastowo.

W kwestię uzyskania pieniężnego zadośćuczynienia zaangażowali się prawnicy Justina Verlandera, miotającego baseballowej drużyny Detroit Tigers i chłopaka modelki Kate Upton, jednej z gwiazd, której wizerunek ucierpiał na wycieku zdjęć. Zgodnie z ich informacjami w tydzień po zgłoszeniu wniosku o usunięcie 461 linków prowadzących do nagich zdjęć, 51 proc. z nich ciągle działało. Google jest jest jednak innego zdania i twierdzi, że usunęło 444 adresy.
- W ciągu kilku godzin od wpłynięcia żądań usunęliśmy dziesiątki tysięcy zdjęć i zamknęliśmy setki kont. Internet jest używany do wielu dobrych rzeczy, a kradzież prywatnych zdjęć nie jest jedną z nich - możemy przeczytać w oświadczeniu Google przesłanym serwisowi ZDNet.
Podobne oskarżenia zostały wystosowane również w stronę internetowego forum Reddit.