Google stawia na użytkowników mobilnych

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2015-05-06 00:00

Zmiany dotyczące pozycjonowania stron zmotywują biznes do wejścia w technologie mobilne.

Jak informowaliśmy w „Pulsie Biznesu” z 21 kwietnia, Google wprowadził do swojej przeglądarki algorytm, który ocenia zgodność stron WWW z urządzeniami mobilnymi. Wpływa to na wyniki wyszukiwania i pozycjonowanie witryn na tym sprzęcie. Wyszukiwarka sygnalizuje też, że strona została przygotowana i dostosowana do telefonu komórkowego. To ważne ułatwienia dla użytkowników smartfonów i tabletów. Ale firmom, których serwisy są sprofilowane do przeglądania na stacjonarnych komputerach, nie jest do śmiechu. Od światowego giganta dostały jasny sygnał: jeżeli nie ma cię w wersji mobilnej, dla wielu potencjalnych klientów i partnerów biznesowych nie istniejesz.

— Decyzja Google to reakcja na zmiany nawyków użytkowników sieci. W USA mobilni internauci przewyższają liczbą stacjonarnych. Jest tylko kwestią czasu, kiedy i u nas korzystający z sieci za pośrednictwem smartfonów będą w większości — mówi Adam Jońca, specjalista ds. marketingu internetowego w wyszukiwarkach w MakoLab. Jak daleko nam do amerykańskich standardów? Tylko co dziesiąta polska strona jest dostosowana do przeglądania na przenośnych gadżetach. Przewagę mają przedsiębiorstwa, które zainteresowały w witryny mobilne lub w technologii RWD (ang. Responsive Web Design) — szybciej przekazują informacje konsumentom sięgającym po różne urządzenia.

— Firmy z poprawnie zbudowaną mobilną wersją strony są teraz lepiej widoczne w przeglądarce Google’a na smartfonach i tabletach. Ma to znaczenie np. dla sieci salonów, sklepów i restauracji, bo to ich oferty najczęściej wyszukują klienci na komórkach — wskazuje Adam Jońca. Choć wprowadzona przez Google nowość wydaje się niektórym przedsiębiorcom uciążliwa, także oni skorzystają na zmianie. Dostali impuls, by nie opierać się rewolucji mobilnej.

— Na początku 2013 r. urządzenia mobilne odpowiadały za około 4 proc. odsłon w Polsce. Wskaźnik ten wzrósł do ponad 14 proc. Na tle starej Unii czy Stanów Zjednoczonych to wciąż niewiele, ale znaczący postęp jest widoczny. Dystans do Zachodu systematycznie będzie malał — podkreśla Adam Jońca. © Ⓟ