W tym miesiącu chętni wezmą pod lupę zakłady ciepłownicze należące do polskiej filii francuskiego koncernu energetycznego EDF. Francuzi wystawili na sprzedaż elektrociepłownie w Krakowie, Gdańsku, Gdyni, Zielonej Górze, Toruniu i Wrocławiu. Na kwiecień zapowiedzieli wysłanie memorandum informacyjnego. Źródła wskazują, że wartość aktywów, bez uwzględnienia długu i z pominięciem akcjonariuszy mniejszościowych, EDF oszacował na 1,5-1,8 mld EUR. To oznacza, że wartość ewentualnej transakcji będzie pomniejszona właśnie o dług i udziały mniejszości, a także wynegocjowane upusty.

Ton nadadzą państwowi
Do badania szykuje się wielu.
— Jesteśmy zainteresowani — mówi Bohdana Horackova, prezes polskiego oddziału czeskiego CEZ, który ma w Polsce zakłady w Chorzowie i Skawinie, a do tego chce rozwijać elektrownie wiatrowe. Sygnały zainteresowania płyną też ze strony fińskiego Fortum, który ma już w Polsce elektrociepłownie w Krakowie, Gdańsku, Gdyni, Zielonej Górze, Toruniu i we Wrocławiu, a do tego aktywnie rozgląda się za okazjami. Właśnie przejął, za prawie 450 mln zł, giełdowy Duon, zajmujący się sprzedażą gazu i prądu. Naturalnym zainteresowanym, przynajmniej badaniem, jest też francuska Veolia, lider sprzedaży ciepła i właściciel sieci w Warszawie. Branża mówi też o zainteresowaniu zagranicznych funduszy inwestycyjnych, które ciepło kusi, bo to biznes regulowany i dający stabilne przychody. W gronie chętnych są też państwowe koncerny energetyczne — PGNiG, Enea i Energa, których prezesi mówią o analizie ciepłowniczych aktywów EDF. Który złoży ofertę? To się dopiero wyjaśni. Zwłaszcza że państwowe firmy równolegle będą ponosić potężne wydatki związane z ratowaniem bankrutującego sektora górniczego. Ciepłownicze zamiary państwowych firm poznaliby chętnie zagraniczni oferenci.
— Nikt nie chce przesadnie konkurować z państwem — przyznaje ostrożnie jeden z naszych rozmówców.
Sprzedają, ale bez Katowic
O ile wcześniej spekulowano, że EDF może się zdecydować na sprzedaż polskiego ciepła „w kawałkach” (dla przykładu, Wrocław byłby interesujący dla Fortum, który jest już w tym mieście obecny), o tyle dziś wiadomo, że poszukuje kupca na całość. Co ciekawe, ofertą nie jest objęty ZEC Katowice, czyli ciepłownicza firma kupiona w zeszłym roku przez EDF za blisko 300 mln zł, od Katowickiego Holdingu Węglowego.
— ZEC podlega pod inny pion francuskiego koncernu, nie należy do EDF Polska — tłumaczy nasz rozmówca, zbliżony do procesu. Zainteresowani nie spodziewają się szybkiego zamknięcia transakcji, szykują się raczej na proces trwający do końca roku, choć EDF nie kryje determinacji. Francuzi potrzebują pieniędzy na sfinansowanie inwestycji atomowych w Wielkiej Brytanii, a ich zebranie idzie opornie. W ostatnich tygodniach koncern poprosił francuskie państwo o wsparcie, jednocześnie dyrektor finansowy koncernu odszedł z hukiem, nie zgadzając się na proponowany model finansowania brytyjskiej inwestycji. Procesowi sprzedaży ciepła nie towarzyszy na razie sprzedaż elektrowni EDF w Rybniku, choć również jest planowana. Tu wśród murowanych kandydatów wymienia się firmy państwowe. Mirosław Kowalik, prezes Enei, nie wykluczał ostatnio utworzenia konsorcjum państwowych firm, które przejęłyby Rybnik wraz z projektem budowy nowego bloku, nad którym prace zawiesili Francuzi.