Gorąco w hipotekach. Banki biją rekordy

Anna GołasaAnna Gołasa
opublikowano: 2026-08-27 15:14

W II kw. 2026 r. banki zawarły 83,6 tys. nowych umów o kredyt hipoteczny, których łączna wartość sięgnęła niemal 40 mld zł. Takiej liczby umów nie notowano od 2007 r., a wartość finansowania pobiła historyczny rekord.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

-ile aktywnych kredytów było w Polsce w połowie 2026 r.

-jak obecny rok wypada pod względem kredytowania na tle poprzednich lat

-jak zmiany w hipotekach wpływają na rynek mieszkaniowy

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Rynek finansowania mieszkań wyraźnie przyspieszył. Według nowych danych AMRON-SARFiN liczba aktywnych kredytów hipotecznych na koniec czerwca wyniosła 2,147 mln, a więc była o 0,28 proc. wyższa niż kwartał wcześniej. To pierwszy kwartalny wzrost po ponad czterech latach spadków.

Jak informuje Jerzy Ptaszyński, dyrektor działu badań i obsługi rynku nieruchomości w Centrum AMRON, w II kw. banki podpisały 83,6 tys. nowych umów kredytowych o łącznej wartości 39,7 mld zł. Oznacza to kwartalny wzrost odpowiednio o 14,3 i 18,9 proc. W ujęciu rocznym sprzedaż kredytów hipotecznych wzrosła aż o 50 proc. ilościowo i o 61 proc. w przypadku wartości.

- Pod względem liczby nowych umów był to najlepszy wynik od 2007 r., natomiast wartość nowej akcji kredytowej osiągnęła historyczne maksimum, wyraźnie przewyższając poziomy notowane zarówno w okresie funkcjonowania programu Bezpieczny kredyt 2 proc., jak i podczas poprzedniego boomu na rynku mieszkaniowym - mówi Jerzy Ptaszyński.

To, co się dzieje w hipotekach, coraz mocniej oddziałuje na rynek mieszkaniowy. Według dr.Marcina Kietlińskiego, eksperta ds. ekonomicznych w serwisie Otodom, kluczowa dla tego sektora jest zmiana relacji między popytem a podażą.

Od stycznia do lipca 2026 r. sprzedaż mieszkań była o 15 proc. wyższa niż nowa podaż. Tymczasem rok wcześniej sytuacja była odwrotna - deweloperzy wprowadzili do oferty o 33 proc. więcej mieszkań, niż sprzedali.

- Czerwiec przyniósł mocne odbicie, a lipiec potwierdził utrzymanie aktywności kupujących. Najważniejszym argumentem za lepszym drugim półroczem nie jest jednak dwucyfrowa dynamika jednego miesiąca, lecz siedmiomiesięczna przewaga sprzedaży nad nową podażą. Pokazuje ona, że rynek stopniowo absorbuje ofertę i przechodzi w bardziej zrównoważoną fazę - mówi Marcin Kietliński.

Wskazuje, że dla giełdowych deweloperów szczególnie istotne będą cztery wskaźniki: kwartalna sprzedaż, liczba rezerwacji, tempo wprowadzania nowych projektów i harmonogram przekazań.

- Największą przewagę mogą mieć spółki dysponujące ofertą w zaawansowanej budowie w Warszawie, Trójmieście i we Wrocławiu, gdzie czas wyprzedaży jest obecnie najkrótszy. Na podstawie danych dostępnych na początku sierpnia można więc oczekiwać, że drugie półrocze będzie mocniejsze pod względem aktywności sprzedażowej, niż wynikałoby z ostrożnych oczekiwań z początku roku. Nie ma natomiast jeszcze wystarczających podstaw, by przesądzić, że każda spółka pokaże proporcjonalnie wyższy zysk. W przypadku deweloperów poprawa popytu najpierw pojawia się w rezerwacjach i sprzedaży, później w przekazaniach, a dopiero na końcu w rachunku wyników - tłumaczy Marcin Kietliński.