Góral skarży się Tuskowi

opublikowano: 03-08-2012, 00:00

Prezes Asseco po porażce w walce o informatyzację PZU napisał ostry list do premiera. Twierdzi, że jego spółka jest dyskryminowana

Adam Góral, prezes Asseco Poland, zwany jest „cesarzem polskiego rynku IT”. Przydomek nadano mu po tym, jak w kilkanaście lat zbudował informatycznego giganta na skalę Europy, po drodze zjadając m.in. Prokom. Dziennikarze lubują się w przypominaniu o tym, że rzeszowski biznesmen zaczynał karierę przedsiębiorcy od produkcji keczupu. Teraz okazuje się jednak, że cesarz coraz częściej poznaje smak musztardy po obiedzie. Od kilku miesięcy główne dania w przetargach informatycznych przechodzą Asseco koło nosa. A kto zna Górala, ten wie, że nie w smak mu obchodzić się smakiem. Efekt? Prezes w ostrym tonie interweniował u premiera.

Wyeliminowani

Pięć dni po tym, jak na początku lipca PZU wybrało ofertę amerykańskiej firmy w wartym kilkaset milionów złotych przetargu, miarka się przebrała. Cesarz z Podkarpacia zasiadł przed klawiaturę i napisał emocjonalny list do Donalda Tuska. „Puls Biznesu” dotarł do jego treści.

„Z dumą i bez fałszywej skromności mogę stwierdzić, że zbudowałem „narodowego czempiona” w dziedzinie informatyki” — zaczyna Adam Góral.

Dalej wytacza ciężkie działa, trzymając się podziału polskie — amerykańskie. Prezes firmy wycenianej na giełdzie na 3,5 mld zł przekonuje premiera, że podatek dochodowy zapłacony przez Asseco w 2010 r. to niemal dwukrotność tego, co oddały łącznie polskiemu fiskusowi IBM, HP, Oracle, Microsoft i SAP. Po czym przechodzi do ataku na trzy spółki, w których udziały ma skarb państwa, a które w ostatnim czasie organizowały lukratywne przetargi lub konkursy na budowę i obsługę systemów informatycznych. Obrywa się Enei („zostaliśmy wyeliminowani z przetargu”), BGK (przetarg został sformułowany tak, by wykluczyć z niego Asseco) i PZU (ubezpieczyciela karci za wiele uchybień). Adam Góral, nim przejdzie do szczegółów, kwituje, że „jesteśmy dyskryminowani przez podmioty z udziałem Skarbu Państwa”. Czy strategia skarżenia się do premiera osiągnie zamierzone skutki? Zdaniem Jerzego Ciszewskiego, prezesa agencji PR Ciszewski MSL, Polacy nie lubią skarżypytów. Także w biznesie.

— Pierwszym odruchem powinno być sprawdzenie, czy model biznesowy jest dobry, a nie czy potencjalni zleceniodawcy są be. Skarżenie się do premiera może być odebrane jako nieco dziecinne — uważa Jerzy Ciszewski.

Przebici ceną

Przypomnijmy, że wart setki milionów złotych przetarg na nowy system informatyczny dla PZU wygrał amerykański Guidewire. Był to czarny koń rozgrywki o największy przetarg ostatnich lat. Do końca wszyscy, łącznie z Amerykanami, byli przekonani, że wygra Asseco, które jeszcze jako Prokom budowało poprzednią wersję systemu IT dla PZU. A do tego OFE PZU ma niemal 10 proc. akcji w Asseco.

Co zdecydowało o losach przetargu? Zdaniem naszych informatorów, dyskryminacja, o której do premiera pisze Adam Góral, to nic innego jak stos pieniędzy. Amerykanie dali po prostu cenę 300 mln zł, wobec niemal 500 mln zł oczekiwanych przez Asseco.

— Oferta Guidewire okazała się lepsza pod każdym względem. Ocena ofert na każdym etapie przetargu była wykonana wyłącznie przez zespół PZU. Doradca, czyli Boston Consulting Group, nie miał tu nic do powiedzenia — tłumaczy Michał Witkowski, rzecznik PZU.

Z otwartą przyłbicą

Prezes Asseco ma ostatnio nie najlepszą passę: nie udało mu się przejąć Sygnity, cicho jest też o planach podboju Stanów Zjednoczonych. Analitycy KBC Securities przedwczoraj zmienili rekomendację dla spółki z „kupuj” do „sprzedaj” i mocno ścięli wycenę.

— Wciąż nie znamy szczegółów umowy z Guidewire, nie wiadomo, na ile będzie ona korzystna dla PZU. Co do działań prezesa Asseco, to trzeba go docenić za to, że staje wobec sprawy z otwartą przyłbicą. Sprawa nie jest zamknięta — przekonuje Wiesław Walendziak, wiceprezes Prokomu i członek rady nadzorczej Asseco.

— Rządy we wszystkich krajach rozwiniętych wspierają swoje firmy, robią to w białych rękawiczkach. Znamy przypadki, gdy zagraniczne firmy oferowały rozwiązania poniżej kosztów tylko po to, by wejść na dany rynek i dopiec lokalnej konkurencji. Z drugiej strony nie można oczekiwać od zarządu PZU, żeby działał na niekorzyść spółki — przekonuje ekonomista Krzysztof Rybiński. Prezes Asseco w liście do premiera dopieka też Boston Consulting Group (BCG), doradcy przy przetargu w PZU.

— BCG nawet nie uznał za stosowne spotkać się z nami — żali się Adam Góral.

— BCG nie spotkał się z żadną z firm zaproszonych do przetargu — kontruje PZU. A sami konsultanci przekonują, że działali według standardowych procedur.

— Zadaniem, które przed nami postawiono, było dostarczenie obiektywnej i sprawdzonej metodologii wyboru dużego systemu IT. Metodologia, którą zaproponowaliśmy, wielokrotnie sprawdziła się w Polsce i na świecie — zaznacza Franciszek Hutten-Czapski, partner i dyrektor zarządzający BCG w Polsce.

Nie wiadomo, czy list prezesa Asseco doczekał się odpowiedzi Donalda Tuska. Można jednak przypuszczać, że nawet jej brak nie poskromi apetytu Adama Górala na budowanie potęgi „polskiego czempiona”. Nie tylko na papierze.

Asseco nie zawsze przegrywa

Rzeszowska spółka nie przegrywa wszystkich dużych przetargów publicznych. Co prawda odpadła z rywalizacji w BGK czy PZU, ale udało się jej zdobyć m.in. kontrakt w Centrum Systemów Informatycznych Ochrony Zdrowia (159 mln zł za jeden z elementów systemu e-zdrowie). Wygrała także gigantyczny przetarg samorządowy na wdrożenie Śląskiej Karty Usług Publicznych. Zainkasuje za to 190 mln zł. Dodatkowo jest wymieniane jako jeden z faworytów kończącego się właśnie przetargu na nowy system podatkowy dla Ministerstwa Finansów. Może za niego zgarnąć ponad 250 mln zł. To wszystko jedno zamówienie o mniejszym ciężarze gatunkowym. Kluczowe dla spółki będzie pozostanie jako główny dostawca IT w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Obie instytucje szykują się do wyboru przetargów na utrzymanie systemów.

Pisze prezes do premiera:

Pozwalam sobie napisać do Pana Premiera ten list, gdyż w Asseco w ostatnich miesiącach obserwujemy wydarzenia, które bardzo nas niepokoją i obawiamy się, że mogą one być świadomym działaniem przeciwko naszej firmie.

Najdziwniejsza sytuacja miała jednak miejsce w PZU[…]. W nietransparentny sposób wybrano nieznaną nie tylko na polskim, ale nawet europejskim rynku firmę amerykańską Guidewire.

Obecnie polskie firmy, które jeśli osiągną sukces międzynarodowy, tracą podziw Polaków. W ten sposób sami sobie odbieramy szansę na budowę „polskiego Microsoftu”, o którym marzymy od lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu