Górnictwo ma program

Maria Trepińska
opublikowano: 2003-01-29 00:00

Rząd przyjął korektę rządowego programu restrukturyzacji górnictwa na lata 2003-06, który ma doprowadzić do poprawy jego wyników. Najpierw trzeba jednak oddłużyć spółki węglowe i dokapitalizować Kompanię Węglową.

Korekta rządowego programu jest konsekwencją podpisanego 11 grudnia porozumienia rządu ze związkami zawodowymi. Wynegocjowane elementy zostały ujęte w zmodyfikowanym planie naprawy branży na lata 2003-06.

Zmienione zostały projekty finansowe dla tworzonej Kompanii Węglowej (KW), która przejmie do 1 lutego 24 kopalnie należące do pięciu spółek węglowych: Bytomskiej, Rudzkiej, Gliwickiej, Nadwiślańskiej i Rybnickiej. W poniedziałek zostały już podpisane umowy notarialne.

W programie rządowym z 20 listopada przyjęto, że KW zostanie oddłużona na kwotę 9,5 mld zł na podstawie pakietu antykryzysowego ministra Kołodki.

Według Marka Kossowskiego, wiceministra gospodarki i pracy, KW może liczyć na umorzenie około 10 mld zł długów na podstawie obowiązującej ustawy restrukturyzacyjnej, a dodatkowo zostaną anulowane tzw. ekologiczne zobowiązania kopalń sięgające 2,5 mld zł. Na 30 września zobowiązania spółek, których kopalnie przejmuje, wynosiły 14,7 mld zł.

— Oddłużenie górnictwa nie powinno odbywać się kosztem innych firm. Obawiam się, że wiele zakładów z tzw. otoczenia upadnie. Jeśli kopalnie nadal będą sprzedawały węgiel poniżej kosztów wydobycia, nie uda się branży wyprowadzić na prostą — uważa Wiesław Blaschke, kierownik Zakładu Ekonomiki i Badań Rynku Paliwowo-Energetycznego Polskiej Akademii Nauk.

Wiceminister twierdzi, że obecnie długi pięciu spółek węglowych sięgają około 19 mld zł i są wyższe o około 4 mld zł niż pierwotnie podawano. Chodzi o kwotę odsetek naliczonych od zobowiązań objętych restrukturyzacją, które ujęte były w sprawozdaniach pozabilansowych, a nie w bilansie. Mają być one objęte ustawą oddłużeniową Kołodki.

— Resort finansów rozstrzygnie, czy takie działanie było zgodne z prawem — mówi Marek Kossowski.

Jarosław Skwroński, rzecznik Ministerstwa Finansów, stawia sprawę jasno.

— W górnictwie nie ma długów, które leżą pod dywanem — zapewnia rzecznik.

Według niego, spółki węglowe nie ukrywały informacji o zobowiązaniach.

KW zostanie dokapitalizowana ponad 3 mld zł. W grę nie wchodzi gotówka, tylko akcje spółek SP.

— Ostateczna decyzja zapadnie po rozmowach z resortem skarbu — dodaje Marek Kossowski.

Kopalnie przeznaczone do likwidacji zamiast trafić 1 stycznia do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, która zajmuje się ich zamykaniem, znajdą się w Kompanii Węglowej.

— Wstrzymaliśmy proces likwidacji kopalń do czasu zakończenia pracy przez powołany zespół ekspertów, który ma określić zapotrzebowanie na węgiel w kraju i za granicą — wyjaśnia Marek Kossowski.

15-osobowy zespół ma do końca marca zakończyć prace, a jej efekty przedstawić Radzie Ministrów.

— Włączenie kopalń przeznaczonych do likwidacji do KW ma sens, ale przed podjęciem decyzji o ich zamknięciu należy przeprowadzić rzetelny rachunek rentowności — ocenia Wiesław Blaschke.