Górnictwo pochłonie jeszcze 14 mld

Jaźwińska Katarzyna, Sroka Jarosław
opublikowano: 1999-10-27 00:00

GÓRNICTWO POCHŁONIE JESZCZE 14 MLD

Ministerstwo gospodarki stawia na eksport mebli i samochodów

Janusz Steinhoff, minister gospodarki, uważa, że podmiotom z sektorów górniczego, hutniczego i zbrojeniowego będzie coraz trudniej konkurować z zagranicznymi koncernami. Szacuje on, że aby wyciągnąć kopalnie z gospodarczej zapaści, trzeba wydać 14 mld zł. Tańsze ma być uzdrowienie hut — tym potrzeba jedynie 1,6 mld zł.

Mimo korekty programu naprawczego górnictwa, reforma tej branży nie będzie kosztować drożej niż pierwotnie planowano. Zdaniem Janusza Steinhoffa, na restrukturyzację węglowego sektora budżet wyda 14 mld zł.

— Będziemy dążyć wręcz do obniżania kosztów. Spółki węglowe muszą też same szerzej zaangażować się w finansowanie redukcji zatrudnienia — twierdzi minister Steinhoff.

Nieprzewidziany kryzys

Nie będzie to jednak łatwe. Już nie jeden raz w tym roku okazywało się, że reformy górnictwa nie da się przeprowadzić tanim kosztem — kilkakrotnie trzeba było szukać źródeł jej dofinansowania. Mimo że na program naprawczy kopalni przeznaczono w 1999 r. ponad 1,5 mld zł, efektów wciąż nie widać. Janusz Steinhoff upatruje przyczyn katastrofalnej sytuacji spółek węglowych przede wszystkim w spadku cen węgla i światowym kryzysie gospodarczym.

— Niższa niż pierwotnie zakładano cena węgla spowodowała, że górnictwo poniosło z tego tytułu 2 mld zł strat — szacuje szef resortu gospodarki.

Dodatni wynik operacyjny spółki węglowe mają jego zdaniem zanotować dopiero w 2001 roku.

Postawa obronna

Minister broni się również przed opiniami, jakoby resort wymuszał na górnikach rezygnację z pracy w kopalniach.

— Jeśli ktoś pyta, ilu pracowników kopalń jeszcze zwolnię, odwracam to pytanie. Uważam, że powinno brzmieć: ilu osobom jestem w stanie wyjść naprzeciw, by dobrowolnie mogły zrezygnować z pracy w branży — mówi szef MG.

Chęciom Janusza Steinhoffa przeciwni są jednak górnicy. Demonstracja 12 października pokazała, że pracownicy kopalń wcale nie chcą ich likwidacji, nie chcą też odchodzić z pracy w sektorze. Najbardziej zaś obawiają się, że jeśli zdecydują się skorzystać z pakietu socjalnego, okaże się, że nie wystarczy dla nich pieniędzy na odprawy czy wcześniejsze emerytury.

Zmiana warunków

Janusz Steinhoff unika odpowiedzi na pytanie, w jakim stopniu kopalnie zrealizowały zobowiązania wobec warunków stawianych przez Bank Światowy, który od ich spełnienia uzależnia udzielenie drugiej transzy pożyczki na reformę sektora. Jej wysokość ma wynieść 230 mln USD. Nie jest jednak tajemnicą, że dostosowaliśmy się tylko do wymagań dotyczących redukcji zatrudnienia. Inne obwarowania, jak np. ponoszenie wydatków na ochronę środowiska, osiągnięcie wyniku zgodnego z planowanym czy przygotowywanie kopalń do prywatyzacji, nie zostały spełnione.

Minister gospodarki liczy jednak, że Bank Światowy nie będzie upierał się przy stawianych warunkach.

— Nie można było przewidzieć, że na przykład PKB będzie niższy niż zakładano, podobnie jak nie do przewidzenia była dekoniunktura w przemyśle ciężkim. Nie żyjemy już jednak w epoce centralnego planowania, więc prognozy zawsze można zmienić — uważa Janusz Steinhoff.

Zagrożone hutnictwo

Trudno na razie powiedzieć, czy podobnie jak w przypadku górnictwa, konieczne będą zmiany w planach reformy sektora hutniczego. Szacunki, że branży na restrukturyzację potrzeba 1,6 mld zł, pozostają aktualne. Mimo że huty sporo do tej pory zainwestowały, muszą jeszcze, zdaniem szefa resortu gospodarki, ponieść niemałe nakłady.

— Inwestycje firm z branży rozminęły się z potrzebami. Huty nie są przystosowane do produkcji dla najbardziej rozwojowych gałęzi gospodarki, na przykład dla motoryzacji — zauważa minister.

Tymczasem Komisja Unii Europejskiej nie zgadza się, by polskie huty wytwarzały więcej wyrobów przetworzonych, bo w krajach Piętnastki produkuje się ich zbyt wiele. UE protestuje również przeciw jakiejkolwiek pomocy budżetu dla sektora stalowego.

Janusz Steinhoff uważa więc, że hutom będzie bardzo trudno konkurować z zagranicznymi koncernami, szczególnie po planowanym od 1 stycznia 2000 roku zniesieniu ceł na import stali.

Eksportowa alternatywa

Minister podkreśla, że konieczne jest ograniczenie produkcji przemysłu ciężkiego. Jego zdaniem, z rynków zagranicznych musi zniknąć polski węgiel.

Będziemy natomiast eksportować więcej mebli i samochodów.

Według Janusza Steinhoffa, przemysł motoryzacyjny jest sektorem najlepiej pokazującym, jak dynamicznie polska gospodarka przyciąga zagraniczny kapitał.

— W 1998 r. zachodnie firmy zainwestowały w Polsce 10 mld USD. Nic nie wskazuje na to, że w tym roku ich inwestycje będą mniejsze — liczy minister Steinhoff.

Dużą część tych środków przyciągnęły specjalne strefy ekonomiczne. Mimo to resort gospodarki nie był w stanie uzasadnić konieczności ich dalszego istnienia. SSE przestaną więc praktycznie funkcjonować w 2002 roku. Trudno jednak dziś przewidzieć, jak odbije się to na wielkości zagranicznych inwestycji.

Wypowiedzi ministra nie zostały zautoryzowane.