Górnictwo: pora pokazać listę kopalń do likwidacji

Maria Trepińska
opublikowano: 2003-06-09 00:00

Rząd czeka twardy orzech do zgryzienia w górnictwie węgla kamiennego. Skończył się czas odkładania w czasie kluczowych i nie ma co ukrywać — bolesnych dla branży decyzji.

Najtrudniejszą decyzją, jaką będzie musiał podjąć rząd Leszka Millera, jest określenie zapotrzebowania na węgiel na najbliższe lata. To ostatecznie zdeterminuje decyzję, ile kopalni i w jakim horyzoncie czasowym należy zamknąć.

Tymczasem wszyscy politycy nabrali wody w usta, które kopalnie zostaną zamknięte, kiedy i dlaczego. Nawet nie ujawniono oficjalnie raportu, który opracował zespół ekspertów na zlecenie resortu gospodarki i który wyraźnie pokazywał, gdzie nie opłaca się wydobywać węgla. Najwyższy czas, by go oficjalnie ujawnić. Również Bank Światowy oczekuje na wskazanie, które kopalnie zostaną przekazane do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, zajmującej się ich zamykaniem. Bez takiej listy nie udzielą nam pożyczki, która ma sięgać 500 mln USD (2 mld zł).

Równie gorącym tematem, którym zajmie się jeszcze w tym miesiącu rząd, jest sprawa dokapitalizowania Kompanii Węglowej, w której skład wchodzą 23 kopalnie węgla kamiennego. Jej zarząd oczekuje, że dostanie do końca czerwca około 1,3 mld zł w aktywach płynnych.

W lutym koncern dostał około 540 mln zł w akcjach Telekomunikacji Polskiej, ale już je sprzedał. To wszystko powinno skłonić Radę Ministrów do szybkiego zajęcia się korektą rządowego programu, który po półrocznym obowiązywaniu mocno się zdezaktualizował.

Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że Marek Kossowski, odpowiedzialny za branżę, złożył rezygnację. Nie wiadomo, czy Jacek Piechota, wiceminister gospodarki, który ma przejąć obowiązki Kossowskiego, poradzi sobie z problemami, czy też premier będzie musiał poszukać kolejnego fachowca.