Górnictwo węgla kamiennego wciąż czeka na plan reform

Maria Trepińska
26-06-2002, 00:00

Powstają kolejne pomysły i programy naprawy sytuacji w górnictwie węgla kamiennego, sugerujące, że branża może być rentowna. Ale dotychczas są to jedynie hasła bez pokrycia.

Jakkolwiekby oceniać recepty poszczególnych rządów na reformę górnictwa, mają one jedną podstawową wadę: żaden program nie został do końca zrealizowany. Programy, zarówno SLD realizowany w latach 1996-2000 autorstwa Jerzego Markowskiego, jak i przygotowany przez AWS na lata 1998-2002, pokazują, że plany i ich realizacja to czasami dwie różne sprawy.

Rząd Jerzego Buzka po objęciu władzy ostro krytykował dokonania poprzedników w reformowaniu branży. Opracował własny program w połowie 1998 r. oraz ustawę, która weszła w życie 14 stycznia 1999 r. Zakładano dostosowanie branży do gospodarki rynkowej. Spółki węglowe miały nie przynosić strat na działalności operacyjnej od 2000 r. oraz osiągnąć dodatni wynik finansowy w 2001 r.

Szybko okazało się, że przyjęto nierealne założenia i rząd zdecydował o korekcie programu. Argumentowano to tym, że w pierwszej połowie 1999 r. nastąpił spadek sprzedaż węgla i obniżka cen zbytu. Skorygowano prognozy. Założono, że w 2002 r. spółki węglowe osiągną dodatni wynik finansowy, a najpóźniej od roku 2001 r. nie będą ponosiły strat na sprzedaży węgla. Również o dwa lata (do 31 grudnia 2002 r.) przesunięto termin płatności zobowiązań powstałych przed 1 kwietnia 1998 r. z tytułu podatku VAT oraz zobowiązań wobec gmin. Warunkiem prowadzenia postępowania oddłużeniowego była realizacja programu naprawczego, zapewniającego uzyskanie dodatniego wyniku na sprzedaży węgla. Wobec tego spółki czyniły wszelkie zabiegi, aby pokazać taki wynik, ale proces oddłużeniowy postępował mozolnie.

— AWS otrzymał z budżetu ogromne środki na realizację reformy, ale program był realizowany niefortunnie. Główny nacisk został położony na likwidację kopalń. Należało iść w kierunku podniesienia efektywności w kopalniach i koncentracji wydobycia. Zarządzanie w kopalniach zostało zaniedbane. Szefowie spółek węglowych koncentrowali się na szukaniu pieniędzy na wypłaty — uważa prof. Andrzej Lisowski, specjalista w zakresie ekonomiki i efektywności w górnictwie.

W korekcie rządowego programu z 21 grudnia 1999 r. przyjęto, że w związku z niską efektywnością eksportu węgla należy liczyć się z koniecznością szybszego wycofywania się z eksportu, do poziomu 16 mln ton w 2001 r. i 10 mln ton w roku 2002. Tymczasem w ubiegłym roku wyeksportowano ponad 22 mln to węgla, plany na ten rok zakładają podobne wielkości.

Rząd AWS przymierzał się także do zmian organizacyjnych. Zamiast siedmiu spółek węglowych, grupujących kopalnie, miały powstać koncerny. W Ministerstwie Gospodarki opracowano szczegółowe rozwiązania w tym zakresie, przyjęto harmonogramy ich realizacji. Przewidywano utworzenie Zachodniego Koncernu Węglowego w Gliwicach, Wschodniego KW w Tychach. Ogłoszono konkursy na ich szefów. I planów nie zrealizowano. Tłumaczono to oporem związków zawodowych.

Przyjęty przez rząd 30 kwietnia 1996 r. „Program dostosowanie górnictwa węgla kamiennego do warunków gospodarki rynkowej i międzynarodowej konkurencyjności” zakładał m.in. obniżenie poziomu wydobycia i zatrudnienia.

— Nie zrealizowaliśmy dzikiej likwidacji kopalń ani nie było masowych zwolnień — mówi Klemens Ścierski, minister przemysłu w latach 1995-96.

Zakładano, że nastąpi prywatyzacja z zachowaniem kontrolnego pakietu akcji przez Skarb Państwa trzech spółek: Węglokoksu (eksport węgla), Węglozbytu (handel węglem na rynku krajowym) oraz Kopexu (eksporter maszyn i urządzeń górniczych). Udało się tylko wprowadzić na GPW Kopex, w którym Skarb Państwa ma nadal 80 proc. akcji. Planowano także podjęcie do końca 1999 r. prywatyzacji samodzielnych kopalń: Bogdanka i Budryk.

— Nie realizowano praktycznie programu Markowskiego, bo nie było środków na ten cel — kwituje prof. Andrzej Lisowski.

Coraz częściej w środowisku górniczym można usłyszeć opinię, że założenie przyjęte przez AWS o rentowności polskiego górnictwa było błędne. Dzięki takiej tezie rząd Jerzego Buzka przeznaczył na reformowanie branży ponad 5,7 mld zł ze środków budżetowych.

— Górnictwo jako całość nie ma szans być rentowne, ze względu na warunki geologiczne. Wysokie koszty wydobycia są m.in. wynikiem tego, że w polskich kopalniach węgiel położony jest głęboko, wymaga budowy określonych szybów — mówi Klemens Ścierski.

Innego zdania jest prof. Andrzej Lisowski.

— Polskie górnictwo może być rentowne. Ale nie jest, ponieważ jest źle zarządzane — mówi.

Okiem przedsiębiorcy

Reforma bez szans

Początkowo programy były realizowane głównie środkami własnymi górnictwa. Pomoc państwa zwiększyła się pod koniec lat 90. Z jednej strony uznano konieczność restrukturyzacji branży, natomiast z drugiej, uniemożliwiono górnictwu funkcjonowanie zgodnie z zasadami rynkowymi. Przejawiało się to głównie w urzędowym ograniczaniu cen sprzedaży węgla. W 1993 r. górnictwo zostało zmuszone do jego zbytu po cenach znacznie niższych od kosztów produkcji. Przy stosowaniu takiej polityki cenowej, nastąpiło równoczesne drastyczne zwiększenie stawek opłat i podatków budżetowych. W takich warunkach żadna reforma górnictwa nie mogła się udać.

Janusz Olszewski prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Górnictwo węgla kamiennego wciąż czeka na plan reform