Czytasz dzięki

Górnicy pod ziemią, premier w Warszawie

— Protesty nic dziś nie dadzą — mówił wczoraj minister aktywów. Mimo to część górników, w ramach protestu, została pod ziemią.

Wczoraj, czyli w poniedziałek, minął termin, jaki górniczy związkowcy dali premierowi Mateuszowi Morawieckiemu na przyjechanie na Śląsk i podjęcie rozmów na temat transformacji regionu. Premier nie przyjechał, a część górników rozpoczęła protest podziemny. Jak podaje związek zawodowy Sierpień 80, pod ziemią zostali po swojej zmianie górnicy z czterech kopalni w Rudzie Śląskiej: Wujek, Bielszowice, Halemba i Pokój. Wszystkie cztery kopalnie należą do Polskiej Grupy Górniczej, której sytuacja finansowa jest podbramkowa. Nadzoruje ją Ministerstwo Aktywów Państwowych, z Jackiem Sasinem na czele.

— Nie jest dobrą metodą zmuszanie pana premiera do siadania do rozmów w sytuacji szantażu — skomentował Jacek Sasin w Radiu Zet w poniedziałek rano.

Przekonuje też, że w rozmowach z górnikami nie owija w bawełnę i w zamian liczy na rozsądek strony związkowej.

— Protesty nic dziś nie dadzą. Nie odwrócą trendów, a utrudnią nam pracę — mówił minister Jacek Sasin.

Trendy rzeczywiście są dla górnictwa nieubłagane, ale doskonale widoczne są już od wielu lat. Na rentowność sektora wpływa z jednej strony polityka klimatyczna Unii Europejskiej, a z drugiej strony coraz trudniejsze warunki geologiczne w kopalniach, eksploatowanych od kilkudziesięciu lat. W ostatnich miesiącach polskie kopalnie dobiła pandemia, która zatrzymała gospodarkę i wpłynęła na zmniejszenie popytu na energię, pochodzącą w Polsce w przeważającej części z węgla. W kręgach rządowych można usłyszeć, że nie ma alternatywy dla przedstawianych planów. W dużym skrócie zakładają one zaplanowanie całkowitego odejścia od węgla, zamknięcia kopalni oraz pozyskanie potężnych europejskich funduszy na wsparcie regionu.

Do tego potrzebna jest jednak współpraca strony społecznej, zwłaszcza, że planowane jest również finansowanie urlopów górniczych i dobrowolnych odejść górników z branży. Filarem organizacyjnym tego planu jest stworzenie Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego, do której wniesione miałyby być aktywa węglowe państwowych grup energetycznych. To ten podmiot miałby pozyskać unijne pieniądze, ale te popłyną tylko wtedy, gdy gotowy będzie plan odejście od wykorzystania węgla w energetyce. Rozwoju górnictwa UE finansować nie będzie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane