Specjalista podniósł co prawda prognozy na 2020 r. (przychodów o 12,5 proc. do 381,4 mln zł, a zysku netto o 25 proc. do 138,3 mln zł), ale ma wątpliwości, czy spółka będzie w stanie powtórzyć te rezultaty.

"Obecnie negocjowana umowa między rządem a górnikami zakłada między innymi zniesienie obliga giełdowego dla handlu energią elektryczną. W efekcie od 2021 roku przychody płynące z TGE mogłyby zauważalnie spaść. W prognozie krótkoterminowej byłoby zniwelowane wyższymi prognozami dla rynków finansowych, jednak w długim okresie spadki byłby odczuwalne. W scenariuszu bazowym zakładamy, że spadek przychodów w związku z brakiem obliga mógłby wynieść około 5,6 proc., co w połączeniu z dźwignią operacyjną oznacza silny negatywny wpływ na wynik netto" - napisał analityk w uzasadnieniu rekomendacji.
Jest jeszcze jeden aspekt, który zmienił jego nastawienie do GPW.
"Wycena lokalnego operatora giełdowego znalazła się na historycznych szczytach. Na P/E GPW jest obecnie notowana na 15,8x, zaś wg naszych szacunków wycena na 2021 oscyluje w okolicy 15,7x. Pod względem stopy dywidendy inwestycja w GPW również traci na atrakcyjności przy obecnych poziomach, jeszcze niedawno Dyield na 2021 rok oscylował w granicach 6-7 proc., dzisiaj zbliża się do 5 proc." - dodaje Mikołaj Lemańczyk.
Raport i zastrzeżenia prawne dostępne są na stronie internetowej biura maklerskiego mBanku.
