Górnicy zażądali głowy wiceministra

Maria Trepińska, PAP
11-07-2002, 00:00

Górnicze związki zawodowe wystąpiły o zdymisjonowanie Marka Kossowskiego, wiceministra gospodarki, odpowiedzialnego za restrukturyzację branży. Oficjalny powód — brak konsultacji programu reform, rzeczywisty — hamowanie roszczeń górniczych.

Związek Zawodowy Górników w Polsce, jedna z największych — obok Solidarności — górniczych central związkowych, domaga się dymisji wiceministra gospodarki Marka Kossowskiego, odpowiedzialnego w resorcie za ten sektor gospodarki.

— Marek Kossowski stracił zaufanie środowisk górniczych i wobec tego nie powinien pełnić funkcji, gdyż może to skutkować wznieceniem konfliktu społecznego na dużą skalę — grozi związek.

Związkowcy zarzucają wiceministrowi brak konsultacji przygotowanego pod jego kierownictwem nowego programu reformy górnictwa na lata 2003-06. Sprzeciwiają się zakładanej w programie dalszej redukcji zatrudnienia w branży, zmniejszeniu mocy produkcyjnych o 15 mln ton, wydłużenia pracy kopalni z pięciu do sześciu dni w tygodniu oraz zamrożeniu płac w górnictwie na trzy lata.

— Odnosimy wrażenie, że ministrowi w większym stopniu zależy na przeforsowaniu interesów lobby gazowego niż na rozwiązaniu problemów przemysłu węgla kamiennego i aglomeracji śląskiej — napisali związkowcy w liście do premiera Millera.

Wiceminister odrzuca zarzuty.

— Program restrukturyzacji górnictwa został przekazany do konsultacji związkom zawodowym. Sugerowanie, że bardziej mi zależy na forsowaniu interesów lobby gazowego jest niepoważne. W korekcie „Założeń polityki energetycznej Polski do 2020 r.” wyraźnie jest zapisane, że wiodącym paliwem będzie węgiel kamiennych i brunatny — mówi Marek Kossowski.

Marek Kossowski na Śląsku jest postrzegany jako osoba, która liczy się bardziej z możliwościami budżetu niż żądaniami górników. Jednak nigdy nie ukrywał, że w latach 2003-06 na kontynuację reformy górnictwa konieczne są spore wydatki.

— Na zaspokojenie tzw. skutków przeniesionych tej reformy, która jest realizowana od 1998 r., w tym wydatki na odprawy i urlopy górnicze, budżet państwa będzie musiał wydać w latach 2003-06 blisko 3 mld zł. Z branży w ciągu trzech ostatnich lat odeszło ponad 80 tys. górników — mówił kilka dni temu Marek Kossowski.

Poza tym budżet będzie obciążony spłatą pożyczki wysokości ponad 100 mln USD (410 mln zł), jaką rząd Jerzego Buzka zaciągnął na reformę w Banku Światowym.

— Jeśli na proces likwidacji kopalni i ich odwodnienie uda się uzyskać dodatkowo około 1 mld zł na trzy kolejne lata, to będzie to wielki sukces. Oznacza to, że będziemy dysponowali cztery razy mniejszymi środkami niż poprzedni rząd — podkreślał Marek Kossowski.

Przyznawał, że brak pieniędzy może spowolnić reformę.

— Jeśli w budżecie nie będzie wystarczających środków na dalszą restrukturyzację branży — głównie zatrudnienie — to tymi kosztami zostaną obciążone spółki węglowe — nie ukrywa Janusz Siemieniec, prezes Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Zobowiązania kopalń na koniec maja przekroczyły 20,3 mld zł. Brak płynności finansowej zagraża dalszemu funkcjonowaniu spółek węglowych. Na to wszystko nakłada się sezonowy spadek sprzedaży węgla i niższe przychody. W ciągu trzech ostatnich lat reforma branży kosztowała budżet 5,7 mld zł. Plany na ten rok zakładają wydatki na poziomie 900 mln zł.

— Nie ma sensu dokładać z budżetu na restrukturyzację techniczną kopalń. Należy sprywatyzować około 30 KWK. Powinno się też wspierać przekwalifikowania górników — komentuje prof. Jan Macieja z Polskiej Akademii Nauk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Górnicy zażądali głowy wiceministra