Na porannym otwarciu GPW postanowiła naśladować dokonania raczej giełd azjatyckich niż tych najbliższych i zaczęła dzień wyraźnym wzrostowym akcentem. Wig20 zyskał grubo pond 2 proc., a jeszcze lepsze wyniki zanotowały wskaźniki mniejszych spółek. Teraz jednak, przy nie najlepszych nastrojach za granicą, warszawskie indeksy odeszły od szczytów, choć nadal utrzymują się nad kreską. Rośnie jednak niepewność, co widać choćby po zmniejszającej się różnicy w wycenie Wig20 i kontraktów terminowych.
Na czele stawki blue chipów znowu znajduje się Bioton, a tuż zanim podążają PKO BP i KGHM. Największy polski bank detaliczny jest jednak wyjątkiem w swoim sektorze – pozostałe banki okupują końcowe miejsca. Obroty nie są zbyt duże – przekroczyły 300 mln., ale pocieszający jest szeroki wzrost rynku – spółki zniżkujące stanowią obecnie wąski margines. Cieszy relatywna siła mniejszych spółek, bo świadczy to o umocnieniu krajowego popytu, skuszonego niskimi wycenami wielu walorów.
Inwestorzy powinni być dzisiaj przygotowani na sporą zmienność. Zapewne mniejszą niż wczorajsza, ale mogącą wyrządzić poważne szkody przy braku uwagi. Amerykańskie kontrakty wciąż się osuwają, a humoru inwestorom nie poprawiła na razie wiadomość, że Warren Buffett kupuje 3 proc. udział w reasekuracyjnym gigancie Swiss Re. Uwaga rynku będzie skoncentrowana na kolejnych raportach spółek, w szczególności technologicznych, po wczorajszym dużym spadku notowań Apple.
Włodzimierz Uniszewski