Gorzkie żale Wojciechowskiego

  • Emil Górecki
opublikowano: 12-06-2013, 00:00

Deweloperka jest coraz bardziej skrępowana. Dlatego zastanawiam się, czy nie wyprowadzić biznesu poza Polskę — mówi założyciel JW Construction

W tym tygodniu wreszcie wystartuje budowa wielkiej inwestycji JW Construction przy ul. Kasprzaka w Warszawie. W pierwszym etapie będą to 153 mieszkania. Spółka liczyła, że rozpocznie budowę jesienią 2012 r. Na początku tego roku Józef Wojciechowski, główny akcjonariusz i szef nadzoru dewelopera, szacował, że budowa wystartuje w marcu, a jej drugi etap rozpocznie się jesienią. Za opóźnienia wini urzędników.

POWRÓT, SUKCES I SPADEK:
 Kariera Józefa Wojciechowskiego w budowlance rozpoczęła się na Florydzie. Inwestor nie ukrywa, że właśnie w USA nauczył się robić biznes. Ponad 20 lat temu zdecydował się wrócić do kraju i wkrótce dopracował się stałego miejsca na liście najbogatszych Polaków. Jednak ostatnio z powodu kryzysu w rankingach jest coraz niżej. [FOT. GK]
POWRÓT, SUKCES I SPADEK: Kariera Józefa Wojciechowskiego w budowlance rozpoczęła się na Florydzie. Inwestor nie ukrywa, że właśnie w USA nauczył się robić biznes. Ponad 20 lat temu zdecydował się wrócić do kraju i wkrótce dopracował się stałego miejsca na liście najbogatszych Polaków. Jednak ostatnio z powodu kryzysu w rankingach jest coraz niżej. [FOT. GK]
None
None

— Jeszcze 10 lat temu procedury przygotowania inwestycji mieszkaniowej trwały półtora roku, dwa lata. Teraz to są nawet cztery lata. Urzędnicy wymagają coraz więcej dokumentacji, jak raporty środowiskowe, które i tak do niczego im się nie przydają. Ilość formalności i czas oczekiwania na decyzje rosną. Co gorsza, zdarzają się zagraniczne firmy, które są przez urzędników traktowane z dużą pobłażliwością, którą trudno uzasadnić — mówi Józef Wojciechowski.

Patriotyzm gospodarczy

Czy prawo w Polsce i sposób jego stanowienia ułatwiają, czy utrudniają prowadzenie biznesu? Czy politycy rozumieją głos biznesu, a przedsiębiorcy meandry polityki? Gdzie na świecie jest dobry wzorzec dialogu biznesu i polityki? Jak przedsiębiorcy mogą wesprzeć administrację w reformowaniu kraju? Na te pytania spróbują odpowiedzieć znani przedsiębiorcy, menedżerowie i urzędnicy, uczestnicy debaty, która odbędzie się 17 czerwca na Stadionie Narodowym. To część projektu „Patriotyzm gospodarczy”, przygotowanego przez naszą redakcję.

Pretensje dewelopera

Inwestor uważa, że działalność deweloperów w Polsce jest negatywnie postrzegana — mimo że konkretnych powodów ku temu jest niewiele. Przychylni nie są ani urzędnicy, ani politycy, którzy co rusz utrudniają im życie, wprowadzając — jego zdaniem — zupełnie nieprzemyślane rozwiązania prawne, jak choćby tzw. ustawa deweloperska.

— Nie chodzi o to, by nie było regulacji. Grubo ponad 10 lat temu sam postulowałem ucywilizowanie umów między deweloperami a kupującymi, widząc, jak dziko ten rynek się rozwijał. Podobne regulacje od dawna świetnie funkcjonują w Stanach Zjednoczonych. Zarzucano mi wtedy, że chcę ograniczyć konkurencję. Ponad rok temu, gdy rynek mieszkaniowy był w głębokiej recesji, na szybko uchwalono fatalnie przygotowaną ustawę deweloperską, która dodatkowo pogłębia kłopoty branży. Efekt jest taki, że zgodnie z jej wymogami do realizacji weszło jedynie kilka projektów deweloperskich — mówi Józef Wojciechowski. Na rzecz szybkiego poprawienia tej ustawy lobbują Związek Firm Deweloperskich i Związek Banków Polskich. Na razie bez skutku. Posłowie zamierzają się tym zająć dopiero po wakacjach, bo przepisy końcowe nakazują przedstawienie propozycji nowelizacji dwa lata po wejściu ustawy w życie — czyli pod koniec kwietnia 2014 r. Deweloperski tor przeszkód, o którym mówi Józef Wojciechowski, jest jeszcze dłuższy. Firmom utrudnia życie prawo blokowania inwestycji przez sąsiadów z kuriozalnych powodów czy działalność pseudoekologów i prawników, którzy robią biznes na blokowaniu budów i wyszukiwaniu kruczków prawnych. Tymczasem postępowania sądowe toczą się w ślimaczym tempie.

— Deweloperka już nie jest tak opłacalna jak przed kilkoma laty, a jest coraz bardziej skrępowana. Dlatego zastanawiam się, czy nie wyprowadzić biznesu poza Polskę. Nie mogę tego zrobić natychmiast, bo JW Construction ma jeszcze działki warte 0,5 mld zł, których przy dzisiejszych wycenach nie da się sprzedać. Poza tym w kraju trzymają mnie rodzina i nadzieja, że warunki jednak się poprawią — mówi Józef Wojciechowski.

Czy rzeczywiście? Analitycy zwracają uwagę, że JW Construction zawsze osiągało bardzo dobrą marżę na sprzedaży mieszkań.

— Problemy tej firmy to słaba sprzedaż i wysokie koszty, czyli brak umiejętności szybkiego reagowania na zmieniające się warunki rynkowe — zauważa Maciej Wewiórski z DM IDMSA.

Urzędniczy czynnik ryzyka

Trudno znaleźć dewelopera, który z Józefem Wojciechowskim się nie zgadza. Jednak nie aż tak, by wyprowadzać się z Polski. Piotr Stefaniak, prezes Inpro, mówi, że wydłużające się terminy po prostu trzeba zakładać w biznesplanie.

— Urzędnicy są naciskani z każdej strony, by dokładać deweloperom dodatkowych obowiązków. Jeśli przepis jest niejednoznaczny, dla bezpieczeństwa jest interpretowany na niekorzyść dewelopera. W Gdańsku zmorą są badania archeologiczne. Znalezienie dwóch łyżeczek z początku XX wieku może nas kosztować kilka milionówzłotych i 2-3 lata opóźnienia. Mimo to Gdańsk jest i tak jednym z najbardziej przyjaznych miast. Budujemy też hotel w Mikołajkach, gdzie burmistrza postrzegam jako geniusza organizacji. Jednak w niektórych miastach samo funkcjonowanie urzędów jest dla nas ważnym czynnikiem ryzyka — przyznaje prezes Inpro.

Powrót do normalności

JW Construction, oprócz inwestycji przy ul. Kasprzaka, chce jeszcze rozpocząć budowę mieszkań w Katowicach, Gdyni i Warszawie. Jego oferta powiększy się dzięki temu o 1-1,3 tys. mieszkań, co ma bezpośrednio przełożyć się na sprzedaż. Od początku roku spółka znalazła chętnych na 330 mieszkań. — Z zadowoleniem spoglądam na coraz lepsze dane makroekonomiczne z USA. To oznacza, że za rok, półtora również Polska wyjdzie z kryzysu i rynek wróci do normalnego funkcjonowania — uważa Józef Wojciechowski.

 

OKIEM SAMORZĄDOWCA

Rozbieżne interesy

MAREK CIEŚLAK, wiceprezydent Łodzi

Nie wydaje mi się, że przez ostatnie lata lawinowo wzrosła liczba formalności, jakie muszą wypełniać deweloperzy. W Łodzi pozwolenia na budowę wydaje się w terminie ustawowym, skróciliśmy też czas oczekiwania na warunki zabudowy, m.in. przez outsourcing przygotowania części z nich. Myślę, że większym problemem jest to, że deweloper — dbając, co zrozumiałe,o własny interes — maksymalizuje powierzchnię zabudowy na działce, a miasto walczy o wygląd i spójność architektoniczną. Trudne bywają także negocjacje porozumień dotyczących budowy infrastruktury wokół planowanej inwestycji. Miasta działają na bazie jednorocznego budżetu i mogą nie być w stanie sfinansować dróg, kanalizacji, a zaraz potem przedszkoli czy szkół.

Hamujące koło zamachowe

W I kw. 2013 r. w sześciu głównych aglomeracjach Polski deweloperzy wprowadzili do sprzedaży 4,7 tys. mieszkań, czyli o ponad 2 tys. mniej niż w I kw. 2012 r. Ostatni raz tak źle było w III kw. 2009 r. — policzyli analitycy firmy Reas. Dziś największym kłopotem branży jest słaby popyt na mieszkania, ale problemy pogłębiają niekompetencja urzędników i ich strach przed podejmowaniem decyzji. Polski Związek Firm Deweloperskich wyliczył, że w 2011 r. aż 92 proc. decyzji o warunkach zabudowy było wydawanych dłużej, niż przewiduje kodeks postępowania administracyjnego (w tym 47 proc. dłużej niż pół roku). Dłużej, niż przewiduje prawo budowlane, trzeba było też czekać na 24 proc. pozwoleń na budowę. Według GUS, na koniec 2012 r. budownictwo zatrudniało w Polsce 491,4 tys. osób, prawie o 9 tys. mniej niż na koniec 2011 r. Rynek nieruchomości to kolejne 11,6 tys. zatrudnionych. Budownictwo odpowiada za około 7 proc. polskiego PKB.

Potrzeba sprawności, nie doraźnej pomocy

Rządy chętnie deklarują wsparcie dla konkretnych branż — zwłaszcza gdy mleko już się rozleje. Po klęsce wykonawców autostrad i stadionów na EURO 2012 powstała kontrowersyjna ustawa o płatnościach dla podwykonawców, która branży raczej nie pomogła. Ponadto państwo „ręcznie” uratowało Polimex-Mostostal. Mirosław Barszcz, były minister budownictwa oraz ekspert BCC, uważa, że programy wsparcia, jak wygaszona Rodzina na Swoim czy przygotowywane Mieszkanie dla Młodych, nie są dobrymi rozwiązaniami. — Taka pomoc trafia do lepiej sytuowanych Polaków. Wolałbym wsparcie mieszkalnictwa na wynajem, które znacznie lepiej trafiałoby w potrzeby mieszkaniowe tych, których nigdy nie będzie stać na zakup mieszkania. Jednak prawdą jest, że na deweloperach odbijają się wszechobecne problemy związane z procedurami administracyjnymi. Za największy uważam brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Stabilność i spójność prawa ma szansę poprawić Kodeks budowlany. Jednak jego przygotowanie to proces długotrwały. Mam nadzieję, że skończy się w tej kadencji sejmu — mówi Mirosław Barszcz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane